Siedzieliśmy w ciszy, którą przerwał mój telefon. Dzwoniła siostra. Powiedziała mi, że nie może po mnie przyjechać. Powtórzyłem jej słowa ChanYeol'owi. On wpadł na pomysł, że napisze sobie zwolnienie i odprowadzi mnie do domu. Zaprotestowałem mówiąc, że nie może uciekać z lekcji i odprowadzać mnie do domu, że jakoś sam dam radę.
-BaekHyun, cicho siedź bo i tak cię odprowadzę. -Mówił wyrywając kartkę z zeszytu i wyciągając długopis. Mając kartkę na kolanie nabazgrał formułkę zwolnienia.
-A jak twoi rodzice dowiedzą się, że uciekasz ze szkoły? - Miałem obawy, że nauczyciele się zorientują i Yeol będzie miał kłopoty.
-Moich rodziców nie ma w domu. Wyjechali i nie prędko wrócą. Sam sobie wszytko usprawiedliwię i nie będzie problemu. - Uśmiechnął się od ucha do ucha, wstał, wziął swoje i moje rzeczy, a samego mnie objął tak, żeby wygodnie mi się szło. Zeszliśmy po schodach i usiedliśmy na ławce koło szatni. Dałem Yeol'owi kluczyk od mojej szafki żeby wziął mi kurtkę. Po paru minutach wrócił. Ubrałem, ciepłą kurtkę. Chan znowu wziął mnie pod rękę. Na portierni zostawiliśmy zwolnienie i wyszliśmy z budynku szkoły.
Droga do mojego domu nie była daleka. Szliśmy jakieś dziesięć minut w ciszy. Nie była ona jakaś nie zręczna, ale przyje
mną.
~♥~
Wyciągnąłem klucz z kieszeni i otworzyłem drzwi frontowe. Wpuściłem ChanYeol'a pierwszego, on jednak chwacił mnie i razem przeszliśmy przez próg. Dzięki pomocy wyższego znalazłem się na kanapie w salonie.
Yeol postanowił zrobić herbatę. Powiedziałem gdzie jest kuchnia i tam podreptał. W między czasie pytał się gdzie cukier, herbata i kubki.
Po paru minutach przyszedł trzymając w wielkich dłoniach dwa wielkie kubki. Postawił je na stoliku obok kanapy i usiadł przy mnie.
Ja wypatrywałem czegoś za oknem. Na zewnątrz panował lekki pół mrok. Poczułem dłonie oplatające mnie w talii i ciepły oddech na szyi. Wzdrygnąłem się pod dotykiem jego ust na mojej wrażliwej szyi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz