piątek, 17 kwietnia 2015

Klątwa

... I czekałem na ruch tygrysa. On tylko przewrócił się na brzuch i ziewnął ukazując swoje śnieżno-białe zęby po czym wstał i przeciągnął się. Podszedł powolnym krokiem do mięsa i zaczął je wąchać. Rozbawiło mnie to. Gdy się zaśmiałem Jong nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Przyjrzałem się jego błękitnym oczom. Były takie hipnotyzujące. Można było się w nie patrzeć godzinami. Odciągnął mnie od nich głos mężczyzny.
-Dzień dobry - Nie znałem tego głosu. Odwróciłem się. Był to dość wysoki hindus w średnim wieku. Miał on lekko ciemną karnację, i burzę kruczo-czarnych włosów na głowie. Był ubrany w białe spodnie 3/4 i jasno-błękitną koszulę.  Na jego szyi był zawieszony mały kamyczek o morskim kolorze. 
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
-W sumie to w niczym, chciałem  tylko zobaczyć to piękne zwierze.
-To... ja nie będę panu przeszkadzał w podziwianiu. - Ukłoniłem się i wyszedłem. Zadawałem sobie masą pytań. Dlaczego jakiś facet zaczął się interesować Jong'iem?

                                                                  ***

Wszedłem do stodoły by zobaczyć jak się ma mój przyjaciel. Koło niego stał jakiś mały człowiek. Miał on blond włosy, jak kłosy zbóż, ładnie zarysowaną szczękę i piwne oczy. Miał na sobie czarne adidasy, jeansy, dość luźne w łydkach i czarno-szarą koszulę w kratkę. Chciałem się odwrócić na pięcie i wyjść ale...
-O! Ty pewnie jesteś Kibum? Miło mi. Jestem Fei.
-Dzień dobry. Także mi miło. Mogę wiedzieć kim pan jest?
-Oczywiście. Zajmuję się tresurą tygrysów i ogólnie dzikich kotów. Twój szef zatrudnił mnie, abym zaczął trenować zwierzęta.
-Ciekawie. Może panu w czymś pomóc?
-Nie mów mi na "pan", nie czuję się jeszcze aż taki stary - Fei zachichotał ze swojego żartu. - I, tak możesz mi pomóc. Wiesz gdzie tygrys ma obrożę lub jakiś łańcuch?
-Tak, mam przynieść?
-Jak byś mógł. - starszy  cały czas się uśmiechał, ukazując swe białe uzębienie.
-Dobrze - odwróciłem się i poszedłem po obrożę. Gdy ją przyniosłem, dałem ją starszemu do ręki, a ten odpiął ją, otworzył klatkę i powoli wszedł do środka. Jong wstał i cofnął się dwa kroki do tyłu. Zawarczał na trenera. Ten automatycznie się cofnął.
-Chyba za mną nie przepada. - przykucnął i oparł ręce na kolanach. - Chciałbyś spróbować? Jeśli ci się nie uda to po prostu wyjdź. OK?
-OK - Zaczekałem aż Fei wyjdzie z klatki, a ja do niej wszedłem. Przykucnąłem i podszedłem bliżej tygrysa. Na mnie tak nie zareagował. Najpierw go pogłaskałem po włochatym łbie. Następnie przybliżyłem się jeszcze bardziej i ubrałem mu obrożę. Łańcuch, który był przypięty do obroży chwyciłem do ręki i wyszedłem z klatki. Jong wyskoczył tuż za mną.
-Nie wiarygodne. - Fei otworzył szerzej oczy ze zdumienia. - Gdzie się tego nauczyłeś?
-Nigdzie. Szczerze, nawet nie wiem jak to zrobiłem. - Tygrys stanął obok mnie. Ręką głaskałem jego kark. Mruczał, więc stwierdziłem, że mu się to podoba.
-Chcesz może obejrzeć trening? Jeśli chcesz będziesz mi mógł pomagać.
-Z miłą chęcią. A i mam do  ciebie pytanie...
-Kto pyta nie błądzi - uśmiechnął się chytrze. I ruszył w stronę dużej hali.
-Czy na czas treningów tygrys jest twój?
-Tylko na czas treningów. A dlaczego pytasz?
-Tak po prostu. A mógłbym czasami przychodzić tam do stodoły i siedzieć przy nim?
-Tak, nie widzę większego problemu. - Kiwnąłem głową na znak, że zrozumiałem.
        Gdy doszliśmy do hali, Fei zapalił światło i rozstawił parę ćwiczeń dla Jong’a. Przysiadłem na ziemi, a tygrys był już w posiadaniu trenera. Najpierw z nim trochę pobiegał, aby się rozruszał i rozprostował kości. Później przeszli na wskakiwanie i zeskakiwanie ze skrzyni. Myślałem, że trenerzy robią jakieś sztuczki, takie jak widziałem w filmach animowanych, że dzikie koty skaczą przez palącą się obręcz. Jednak to by było niebezpieczne. Po ćwiczeniach "rozciągających" podszedł bliżej tygrysa i pogłaskał go. Fei odszedł do małego kantorka i wyciągnął z niego obręcz. Zawołał mnie gestem ręki, a ja wstałem i podszedłem do niego. Dał mi do ręki obręcz i kazał ją trzymać w miarę równo. Odpiął od Jong’a łańcuch i pokazał ręką na obręcz. Gdy to nic nie dało pogonił go lekko batem, lecz nie śmiał go nawet uderzyć. Gdy to zadziałało, JongHyun zaczął galopować na obręcz i skoczył w nią. Przeleciał przez sam środek. Po postawieniu wszystkich łap na ziemi, podszedł do mnie i zaczął się łasić do mojej nogi, którą oblało ciepło. 
-No, to koniec na dziś. Kibum, mógłbyś odprowadzić tygrysa do klatki? Byłbym bardzo wdzięczny. - zrobił minę zbitego psa.
-Dobrze. - Lekko się uśmiechnąłem i wziąłem łańcuch i przypiąłem go do obroży Jong’a. Poluzowałem mu trochę obrożę i ruszyłem  z nim w stronę stodoły.

                                                               ***

Odwiesiłem obrożę na swoje miejsce i wyszedłem ze stodoły. Ruszyłem szybkim krokiem do swojego pokoju i zabrałem z niego ciepły, polarowy koc w kratkę, pamiętnik , ołówek i gumkę do gumowania. Wyszedłem i zamknąłem drzwi na klucz. Kawałek metalu schowałem do kieszeni i ruszyłem w stronę stodoły. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Poszedłem w stronę klatki i usiadłem na kostce siana.

-Dobry wieczór. Nie masz nic przeciwko jak sobie tu posiedzę? - Spojrzałem na Jong’a. Ten jedynie wypuścił powietrze i otworzył oczy. Patrzył się na mnie swoimi pięknymi oczyma. Otworzyłem swój pamiętnik na wolnej stronie i zacząłem rysować tygrysa. Z internetu dowiedziałem się, że pasy na ciele tygrysa są jak odciski palców u człowieka. Nie ma dwóch takich samych, więc zwróciłem największą uwagę na dokładne narysowanie pręg na ciele. Niestety, nigdy nie wyjdą mi one równe. Jednak nie były aż takie złe.

                                                                                                                             Następny Rozdział
_________________________________________________________________
Mam nadzieję , że to nie jest aż takie złe ;) Mogę liczyć na komentarze? 

środa, 8 kwietnia 2015

Klątwa

Jeziu... Dawno mnie to nie było... Tak dawno nie było opowiadania... ( To wszytsko przez to, że przestałam czytać książkę xd) Wiem, że to trochę krótkie opowiadanie. Miałam strasznie dużo nauki ostatnio więc... Chyba rozumiecie ^-^. Myślę, że nie ma dużo błędów i w ogóle... (czy w ogóle będzie dało się to czytać xd)
___________________________________________________________

-Dawno, dawno temu... - bardzo chciałem usłyszeć jego historię, ale w zoo rozbrzmiały syreny i odgłosy przerażonych ludzi. "UWAGA! TYGRYS NA WOLNOŚCI!!!" JongHyun skulił się jak by bolał go brzuch. Uginał nogi. Chciałem mu  pomóc, ale gdy do niego podbiegłem był już tygrysem. Szybko się odwrócił i wyszedł z mojego pokoju.Stałem zaszokowany. To musiał być jakiś sen! Powtarzałem sobie w myślach i położyłem się spać.                                                                  
                                                                       ***

Musiałem bardzo ciężko spać. Podniosłem się do siadu i podrapałem ręką po karku. Wstałem i podszedłem do dużej, drewnianej szafy i wyciągnąłem obcisłe granatowe jeansy, mega luźną niebiesko-czarną koszulę w kratkę. Zawiesiłem ubrania na przedramieniu i ruszyłem w stronę łazienki.Zdjąłem piżamę i przeciągnąłem się. Wszedłem pod prysznic, odkręciłem kran i poczułem jak spływa po mnie ciepła lecz nie gorąca woda. Nałożyłem na ciało trochę mydła w płynie o zapachu brzoskwiń. Podniosłem gąbkę, która leżała w lewym rogu prysznica. Także na gąbkę nalałem trochę mydła i zacząłem wykonywać miękkim tworzywem okrężne ruchy na brzuchu. Później na ramionach, na klatce piersiowej, uchach, łydka i stopach. Podniosłem szampon do włosów, który także pachniał brzoskwiniami. Spłukałem z siebie pianę. Odsunąłem zasłonę, która dzieliła mnie z prysznicem, a resztą łazienki. Ręką sięgnąłem po duży, biały ręcznik i zacząłem wycierać swoją mokrą skórę. Gdy już powycierałem całego siebie, ubrałem się.Schyliłem się do małej szafeczki w której położona była suszarka do włosów. Wyciągnąłem ją i położyłem na desce klozetowej. Z kosmetyczki wyciągnąłem moją różową szczotkę i rozczesałem mokre włosy. Podłączyłem suszarkę do prądu i zacząłem je suszyć. Po paru minutach wyłączyłem urządzenie i odłożyłem na swoje miejsce.Wyszedłem z zaparowanego pomieszczenia, ubrałem buty i ruszyłem w stronę niewielkiej przyczepy w której był szef.-Kibum! - usłyszałem głos za swoimi plecami. Odwróciłem się i ujrzałem mojego przełożonego. Podbiegł do mnie. Musiał chwilkę odsapnąć, gdyż wielkiej kondycji to on nie miał. - Pracujesz tu więc muszę ci za coś płacić. - Zaśmiał się cicho pod nosem. - Idź nakarm tygrysa.-A co mu mam dać jeść? -Myszki. - uśmiechną się głupio. - A tak na poważnie. W białej przyczepie koło stodoły, gdzie jest Tygrys, znajduje się mała zamrażarka. Jest tam wszystko podpisane. Weź mięso z napisem "śniadanie" i daj tygrysowi.-A... jak mam mu je dać?-Przez pręty lub jak jesteś odważny to wejdź do klatki i mu je daj. -Dobrze - Ukłoniłem się i odszedłem.Zacząłem szukać białej przyczepy. Gdy ją znalazłem, wszedłem do środka i poczułem na sobie podmuch zimnego powietrza. Podszedłem do zamrażarki i wyciągnąłem mięso z napisem "śniadanie". Jak to mówił pan Baer. Przez chwilę zastanawiałem się jak JongHyun ma to zjeść. Było to zamarznięte na kość.Pomyślałem, że jakoś sobie poradzi. Wziąłem zimne mięso pod pachę i ruszyłem w stronę stodoły. Otworzyłem duże, ciemno-bordowe drzwi. W środku wszędzie była słoma. Po lewej stronie były ułożone kostki siana. Jak byłem mały i jeździłem do babci na wieś to zawsze, gdy bawiliśmy się w chowanego ukrywałem się w sianie i nikt mnie nie znalazł. Podszedłem bliżej aby zobaczyć co się za nimi ukrywa. Był tam Jong.-Dzień dobry - Powiedziałem patrząc na niego. Jong leżał na grzbiecie. Odwrócił jedynie głowę w moją stronę i patrzył się na mnie swoimi dużymi, błękitnymi jak niebo oczami, które były hipnotyzujące. Mogłem się w nie patrzeć godzinami. - Przyniosłem ci śniadanie. Mam nadzieję, że nie połamiesz sobie zębów. Mięso jest trochę... zmarznięte. - JongHyun mrugnął. Myślałem, że przynudzam więc rozdarłem reklamówkę i otworzyłem lekko klatkę. Wsunąłem powoli rękę i położyłem jedzenie, po czym zamknąłem ją i czekałem na ruch tygrysa.
                                                                                                                             Następny Rozdział

_______________________________________________________
Mogę liczyć na komentarze?