piątek, 11 listopada 2016

Dotyk

Hejka ^^ Po długiej przerwie (jak zawsze) wracam z nowym opowiadaniem. Mogę napisać jeszcze tyle, że piszę cały czas dwa opowiadania, więc wyczekujcie ^^ A teraz zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania bloga ^^

Paring: SeKai/KaiHun
Gatunek: Sens (??)
Ostrzeżenia: Morderstwo
Opis: Kai ukrywał w sobie psychopatę, jednak gdy poznał kogoś, pokochał go stało się....

_________________________♥____________________________

Kai siedział na łóżku trzymając w ręce zapalonego papierosa. Kaszlnął parę razy. Nie palił za często, nawet próbował rzucić palenie na stałe, jednak....


Dzwonek do drzwi oznaczał tylko jedno - przybycie Sehun'a. Jongin miał spodnie osunięte na biodra tak że było widać gumę z markowym logiem "Calvin Klein". Był lekko podpity. Wypił trzy kieliszki dobrego. drogiego wina. 
Wstał z łóżka i ruszył otworzyć drzwi. Młodszy chłopak od razu po otworzeniu drzwi rzucił się na starszego i wpił się namiętnie w jego usta. Wyczuwał smak pitego wcześniej przez Kai'a alkoholu. 
Kopnął nogą drzwi żeby się domknęły i pchał starszego w stronę sypialni. Gdy byli już w pomieszczeniu, Kai zaczął górować. Rzucił Sehun'a na łóżko, sam się nad nim pochylił i pozostawił na jego szyi mocno widoczną malinkę . Po drugiej stronie zrobił to samo. Zaczął rozpinać guziki koszuli Hun'a, a później rzucił ją niechlujnie gdzieś w kąt pokoju. Z pocałunkami zjechał na klatkę piersiową. Ustami zaczął pieścić lewy sutek Oh'a, a prawy - ręką. Młodszy jęczał z zadowolenia i przymykał oczy. Gdy członek Kai'a stał już na baczność zaprzestał wykonywania czynności, wstał i wyciągnął z szuflady jedwabną przepaskę, którą zawiązał młodszemu oczy. 
Ściągnął swoje spodnie i Sehun'a. Wysunął z pod łóżka karton i wyciągnął z niego piórko i bicz. 
Piórkiem przejechał delikatnie po bladym ciele chłopca, zataczając kółeczka przy jego męskości. Robił to starannie. Uwielbiał jak młodszy wygina się i pręży pod jakimkolwiek dotykiem. Odsunął piórko od podbrzusza Sehun'a i przejechał nim po jego żuchwie. 
W ten obrócił do na brzuch i uderzył biczem w plecy zostawiając czerwone ślady po rzemykach. Następnie przejechał nimi wzdłuż kręgosłupa i uderzył do w pośladki. Jęki bólu i rozkoszy cały czas odbijały się po pomieszczeniu. Kai uderzył młodszego jeszcze kilka razy i ściągnął bokserki. 
Wyjął z pudełka lubrykant, nałożył trochę na rękę i zaczął pieścić dziurkę młodszego. Wsadził jeden palec, potem drugi, trzeci. Jęki się nasilały. Sehun był już blisko, gdy ten przestał. Jongin ułożył się wygodnie i wszedł w młodszego całym sobą. Poruszał się gwałtownie, szybko, boleśnie. Jego ruchy zaczęły boleć Sehun'a. Zemdlał. Kai dokończył. 
Poszedł do kuchni i wziął nóż. Największy jaki był. Poszedł do pokoju i wyciągnął jeszcze szur z kartonu. Przywiązał ręce i nogi Oh do ram łóżka i zaczął swoją kolejną zabawę. Wziął do ręki nóż. Przyglądał mu sie uważne. Przyjechał nim wzdłuż brzucha swojej ofiary. Polała się krew. Podniecał go ten widok... jeszcze bardziej niż jęki rozkoszy wymieszane z bólem. Na klatce piersiowej wyrył znak "V" więc całość przypominała "Y". Przejechał nożem przez obojczyki ofiary, zakańczając je małymi gwiazdkami. 
Wziął chłopca na ręce i zaniósł do wanny gdzie porządnie umył go z krwi, wytarł ręcznikiem i zaniósł znów na łóżko. Z kartonu wyciągnął dużą igłę i bardzo grube nici. Nawlekł nici i zaczął zszywać usta młodszego. Zaszył je najprostszym szwem, bo tylko taki umiał.  Następnie tak samo zrobił z ranami na klatce piersiowej i na brzuchu. Na sam koniec powrócił do noża i bił mu go prosto w serce, które i tak już nie biło. 
Ubrał spodnie i usiadł na łóżku trzymając w ręce zapalonego papierosa. Kaszlnął parę razy. Nie palił za często, nawet próbował rzucić palenie na stałe, jednak jego sadyzm znów wziął górę nad jego umysłem. Zabił człowieka. Zabił człowieka, którego kochał.

środa, 27 lipca 2016

Wycieczka

Paring: ChanBaek/SeBaek/SeYeol
Gatunek: Fluff/Smut
Ostrzeżenia: Scena erotyczna
____________________________

Witam, witam. Trochę mnie nie było, ale postaram się to nadrobić ^^. Ogólnie powracam z krótkim shotem. Bez zbędnego pisania zapraszam do czytania i komentowania ^^

_____________________________________________________________
                                                           
Od kilku dni w klasie nie mówiono o niczym innym jak o wycieczce szkolnej. Wszystkie papiery, zgody od rodziców, pieniądze, dobieranie się w pokojach.... Ogólnie pełny harmider.

Wychowawczyni sprawdzała czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik, wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy. Jak zwykle siedziałem z Luhan'em. Jest to kolega od podstawówki. Za nami siedziała najbardziej gejowska para w całej szkole - ChanYeol i BaekHyun. Przez jakiś czas rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Ubrałem słuchawki na uszy i po paru minutach zasnąłem. Obudziłem się  dopiero kiedy staliśmy w korku. Cały autokar zaczął śpiewać. Po nasłuchaniu się dzikich odgłosów - usnąłem ponownie.
Obudziłem się dopiero gdy byliśmy już na miejscu. Wysiadłem jako ostatni. Wziąłem swój bagaż i wszyscy udaliśmy się za wychowawczynią. szybko przeczytała nam kontrakt hotelu , dala nam kluczyki do pokoju i wszyscy poszliśmy się rozpakować i ogarnąć terem. W pokoju byłem z Chan'em i Baek'iem. Nie żałowałem wyboru bo z nimi zawsze jest co robić. Były trzy łózka. Złączyliśmy je w jedno duże. Wyszedłem na balkon zobaczyć jaki mamy widok.
Gdy wróciłem do środka Yeol i Baek całowali się dosyć chaotycznie. Wyszedłem zobaczyć jakie pokoje mają inni. Na korytarzu panował chaos i zamieszanie bo jeszcze niektorzy nie wiedzieli gdzie mieszkają, obróciłem sie na pięcie i wróciłem do pokoju. ChanYeol i BaekHyun byli już nadzy. Nie przeszkadzało mi to. Usiadłem na fotelu i bacznie ich obserwowałem. BaekHyun leżał na ChanYeol'u, jedną ręką podtrzymując swoje ciało, drugą symulował przyrodzenie młodszego. Na szyi zrobił mu sporą, krwistą malinkę. Chan prężył sie pod nim jak kot. Jego ciche jęki odbijały się po ścianach pokoju. Baek wiedział, że ukochany zaraz dojdzie. Zaprzestał pieszczenia go ręką. Z szyi zjechał na klatkę piersiową. Językiem zaczął robić kółeczka wokół jego sutka. Zasysał się na nim i przygryzał. Sprawiał młodszemu dużo przyjemności. Drugi sutek symulował ręką. Szczypał go paznokciami, a później gładził opuszkami palców. Zjechał z pocałunkami wzdłuż torsu i zatrzymał się na jego męskości. Zassał się na czubku przyrodzenia, po czym Yeol wygiął się w łuk. Zaczął lizać główkę penisa. a zaraz wziął go do buzi. Jęki Chan'a podniecały i Baek'a i mnie. Poczułem jak w moich spodniach robi mi się ciasno. Baek kontynuował swoje działania, aż ChanYeol nie spuścił się w jego ustach. Młodszy patrzył na starszego z pożądaniem w oczach. Zmienił pozycję tak, że to on był teraz na górze. Rozchylił jego nogi i wsadził jeden palec do jego dziurki. Hyun jęknął z bólu, mieszanego z rozkoszą. Yeol zaczął poruszać palcem. U ust Baek'a było już słychać tylko jęki rozkoszy. Młodszy dołożył jeszcze jeden palec i kolejny. Jęki starszego były już tak głośne, że ktoś mógł już usłyszeć. Chan pocałował go mocno, wpychając swój język go jego jamy ustnej. Wyciągnął palce już w wystarczająco rozciągniętego BaekHyun'a i zastąpił je czymś większym. Długi jęk i wygięcie się w łuk świadczyło, że Chan trafił w samą prostatę. Najpierw poruszał się w nim powoli. Delikatnie poruszał biodrami. W jękach Hyun'a było słuchać lekki ból, który po paru minutach ustąpił. Młodszy z pchnięcia na pchnięcie nabierał tema. Chciałem być na miejscu BaekHyun'a. W pewnym momencie łóżko zaczęło skrzypieć. Chan zrobił kilka mocniejszych pchnięć i doszedł. Opadł na starszego. Szeptali sobie czułe słówka. Wciąż bacznie się im przyglądałem. Yeol wstał i podszedł do mnie. Usiadł na moich kolanach okrakiem i złączył nasze usta w pełnym emocji pocałunku. Rozpiął moją koszulę i rzucił nią w kąt pokoju. Ręką jeździł po moim zarysowanym torsie co jakiś czas szczypiąc mnie w żebra. Wstał i pociągnął mnie za sobą. Ściągnął mi spodnie razem z bokserkami, również rzucając je gdzie w kąt. Położył ręce na moich udach i podniósł mnie do góry. Oplotłem się nogami wokół jego bioder. Przeszliśmy kilka kroków i poczułem na plecach zimno. Oparliśmy się o ścianę. Zjechałem trochę w dół. Poczułem jego kolano między swoimi nogami. Zaczął nim lekko poruszać. Doprowadzał mnie do szaleństwa. Jego usta powędrowały na moją szyję i obojczyk, gdzie zostawił za sobą kilka purpurowych śladów. Opuścił kolano i położył mnie na łóżku. Sam poszedł do łazienki. Zostawił mnie samego z BakeHyun'em. Ten przybliżył się do mnie co sprawiło, że moje serce zaczęło bić mocniej. Położył rękę na moim podbrzuszu  i zjeżdżał niżej. Natrafił ma wcześniej symulowane przez Yeol'a przyrodzenie. Badał je powoli ręką. Najmniejszy dotyk sprawiał. że z moich ust wydobywały się jęki rozkoszy.  Wziął całego penisa w rękę i zaczął poruszać nią w górę i w dół. Tak jak przy ChanYeol'u wyczuł zbliżający się wytrysk. Wziął rękę. Podniósł się i usiadł na mnie okrakiem. Zacząłem powoli poruszać biodrami. Jęki i sapania starszego podniecały mnie do kresu możliwości. Dołączył pracę swoich bioder. Czułem, że zaraz zobaczę gwiazdki przed oczyma. Kilka mocniejszych pchnięć i biała ciecz rozlała się we wnętrzu Hyung'a.

ChanYeol wyszedł z łazienki i od razu wszedł do niej Baek. Yeol miał na sobie tylko bokserki. Pożerał mnie wzrokiem. Wstałem i również ubrałem bieliznę. Ten tylko spojrzał na mnie drapieżnie i powiedział:
-Spokojnie. Jutro też jest dzień.
                                                                           ~♥~


niedziela, 17 kwietnia 2016

List

Wiem, wiem, wiem.... dawno nie piałam. Rok albo i więcej..... przepraszam ^~^ Mam nadzieję, że wszyscy mi wybaczą ^^ Trochu wyszłam z wprawy do pisania i w ogóle. Mam nadzieję, że będzie się dało to czytać. A po za tym blog ma już 2000 wyświetleń ^o^ i jednego obserwatora, któremu dziękuję, że ze mną zostanie.
Z teraz zapraszam do czytania.

Rodzaj: Angst, lekki smut
Paring: BaekYeol/ChanBaek
Opis: BaekHyun popada w depresję po rozstaniu z ukochanym. Do czego się on posunie....
_____________________________________________________
Wstałem z łóżka i dalej chciało mi się spać. Może dlatego, że całą noc płakałem.
Wziąłem do ust kawałek starego wysuszonego chleba.
Poszedłem po przedpokoju, ubrałem buty, zarzuciłem na ramiona kurtkę. Do ręki wziąłem białą kopertę i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.
**
Stałem pod jego domem. Nie wiedziałem czy mam wejść czy tylko wrzucić list do skrzynki pocztowej.
Wolnym, już zniechęconym krokiem podszedłem do drzwi. Zapukałem i otworzył mi aktualny chłopach Chan'a.
-Jest Chan? - Na to ten wydarł się na całe mieszkanie by chłopak usłyszał. Zszedł na dół po schodach, wiążąc czerwony krawat od garnituru.
-Co ty tu robisz? - Zapytał oschle, bez żadnych większych emocji.
-Przyniosłem ci coś - wyciągnąłem rękę z kopertą w jego stronę. - Nie musisz tego nawet czytać, ale... było by miło jakbyś na to zerknął - uśmiechnąłem się sztucznie do niego.
-Co to jest.... - Kopertę położyłem na ziemi, skoro ten nie wyciągną do niej ręki. Odszedłem.
*Chan podnosi kopertę, otwiera ją i zaczyna czytać list*

Ymm... Cześć Channie...
Raczej powinienem napisach drogi ChanYeol'u. Po tym jak zostałeś wielkim biznesmenem, bardzo wypoważniałeś.
Dawno się nie widzieliśmy. Chętnie bym się spotkał, ale ty... nie masz czasu dla dawnych przyjaciół, a raczej kochanków. Byliśmy niczym jedność.
Pamiętasz to? Jak mówiłeś, że będziesz ze mną zawsze i nie opuścisz mnie aż do śmierci? Ja to pamiętam... i to bardzo dokładnie. Oboje mieliśmy idealnie dopasowane garnitur, idealne fryzury.  Wszystko w tedy było idealne, piękne i niepowtarzalne. Wesele i noc poślubna były jeszcze piękniejsze. Nasz pierwszy raz. Mój niezapomniany pierwszy raz, bo zrobiłem to z mężczyzną, którego dalej kocham. Zabrałeś mnie do drogiej restauracji na kolacje. Była wyśmienita. Poszliśmy do pokoju hotelowego. Kazałeś mi iść się ogarnąć i wyjść z łazienki z czarną przepaską na oczach. Tak też zrobiłem.
Doprowadziłeś mnie do krańca łóżka, żebym się nie przewrócił. Pochyliłeś się nade mną i pocałowałeś namiętnie. Nie miałem okazji nawet złapać tchu. Położyłem się na plecach, a ty oderwałeś się od moich spierzchniętych ust. 
Otworzyłeś małą szafeczkę i wyciągnąłeś wazelinę. Pamiętam, że była o zapachu pomarańczy. Nawilżyłeś nią palce i wsunąłeś we mnie. Wydałem głośny jęk rozkoszy. Podnieciło cię to. Przyśpieszyłeś ruchy i dodawałeś kolejne palce. Doprowadzałeś mnie do szaleństwa. Gdy skończyłeś machać ręką przy moim kroczu, zrobiłeś na moim obojczyku kilka solidnych malinek. Pocałowałeś mnie i ostrożnie wsunąłeś się we mnie. Twoje ruchy były delikatne. Niczym muskanie piórka. Bałeś się. Bałeś się, że przez nieuwagę możesz zrobić mi krzywdę. Zapewniałem cię, że jest dobrze, jednak ty dalej się stresowałeś. Zacząłem głośniej jęczeć, a ty przyśpieszyłeś ruchy bioder. Była to najpiękniejsza noc, jaką przeżyłem. Ty możesz tego nie pamiętać. Twój pasek od spodni rozpinali już nie jedni mężczyźni. To mnie boli najbardziej... to, że parę miesięcy po naszym ślubie, już miałeś innych na boku. Wybaczałem Ci, bo myślałem, że się zmienisz, będziesz mądrzejszy. Ty to jednak wykorzystałeś. Wykorzystałeś moją naiwność.  
**
Po tym jak poinformowałeś mnie o rozwodzie, płakałem całymi nocami. Wtedy pierwszy raz chwyciłem za żyletkę. Przejechałem delikatnie po nadgarstku. Nic mi to nie dało. Przycisnąłem mocniej. Polała się krew. Czerwona, niczym twoje włosy parę lat temu gdy je pierwszy raz farbowałeś. Dawało mi to ulgę. Ciąłem się, gdy pomyślałem o tobie.
Ale teraz gdy to czytasz, mnie już nie ma. Pewnie leżę w swoim małym mieszkaniu, z podciętymi żyłami i strumieniami krwi lecących z nadgarstków.
Dziękuję, że ze mną byłeś i tak zraniłeś.
Dalej cię kocham.
                                                                                                          BaekHyun
                                                                                                   (dawniej Baekkie)
________________________________________________________________
Troszeczkę krótki, ale jak na taką przerwę powinno wystarczyć ^^ Piszcie w komentarzach czy się podobało. Myślę nad zrobieniem drugiej części, tym razem z perspektywy Chan'a. Dziękuję za przeczytanie ^^
PS.: Przyjmę ogólną krytykę ^^