poniedziałek, 27 lutego 2017

Our first time

ChanYeol odsunął swoje ciepłe i delikatnie usta od mojej szyi.
-Przepraszam, ja... Nie wiem co we mnie wystąpiło.
Młodszy wstał. Spojrzał na mnie z pod grzywki ze smutnymi oczyma.
-Chyba już pójdę. - wziął swoją  czarną bluzę, która leżała na fotelu.
-ChanYeol, proszę... Zostań. Nie chce być sam w domu. - Próbowałem wstać, ale moja kostka była za słaba.
-Przecież twoi rodzice zaraz przyjadą. - Zaczął się ubierać.
-Ja... Nie mam rodziców. - Spuściłem głowę i splotłem nogi w siad turecki.
-Boże, Baekkie... Przepraszam. Nie chciałem...
-Przestań, daj spokój. Nic się nie stało. - Spojrzałem w jego błyszczące, brązowe oczy, w których było widać współczucie. Podszedł do mnie i usiadł dosyć blisko.
-Ale nie mieszkasz sam?
-Nie, siostra jest ze mną. Ale przez to, że cały czas pracuję żeby zapłacić czynsz.
Młodszy się już nie odezwał tylko objął mnie ramieniem. Czułem się dziwnie bezpiecznie przy gigancie. Położyłem głowę na jego barku.
-Oglądamy jakiś film? -Zapytał czochrając moje czerwone włosy.
-Możemy. A co proponujesz?
-Może jakoś bajkę?
-Tak! No to oglądamy "Mój brat niedźwiedź"- Channie wstał i poszedł po pilota. Walczyliśmy bajkę i ułoźyliśmy się wygodnie. Yeol objął mnie ramieniem, a ja położyłem głowę na jego torsie. Po paru minutach zasnąłem.
Śniłem o swojej rodzinie, która jest w komplecie.

sobota, 25 lutego 2017

BabyBoy 🌸

Paring: SeKai/KaiHun
Gatunek: Smut
Ostrzezenia: Scena erotyczna

_____________________________________
-Wiesz co lubię najbardziej? - Jongin usiadł na swoim wielkim, białym jak śnieg łóżku. Oparł głowę o za główek. Jego chłodny wzrok przeszywał mnie na wylot.
-Nie wiem.
-Widzę, że nie jesteś zbytnio przygotowany. - Teraz patrzył mi w oczy. Jego brązowe tęczówki świdrowały we mnie dziurę. - Lubię zabawić się w daddy'ego. - Kącik jego ust uniósł sie ku górze. Poklepał swoje kolano. - Chodź do mnie.
-Proszę? - Nie dowierzałem. - Czyli mam do ciebie mówić tatusiu? Zapomnij. - Odwróciłem się na pięcie z zamiarem wyjścia z pomieszczenia. Poczułem silne ściśniecie na swoim nadgarstku. Pociągnął mnie i przycisnął do ściany.
-Nie ładnie tak uciekać Sehunnie. Chyba czeka cię kara. - Odsunął się na pół metra i spojrzał na całą moją sylwetkę. Przełknąłem głośno ślinę. Nie byłem gotowy na takie wcielenie Jongina. - Ale najpierw idź do garderoby. Musisz w końcu jakoś wyglądać. - Spuściłem głowę i ruszyłem w stronę wyznaczonego miejsca.
- Grzeczny chłopiec.
*
Stanąłem przed wielką szafą, w której były miliony spódniczek, kabaretek i ogólnie sporo erotyki. Wybrałem krótką, czarną spódniczkę, kabaretki za kolano i pas oplatający moją szyję i klatkę piersiową. Przejrzałem się w lustrze. Wyglądałem  jak rasowa dziwka.
Gdy wyszedłem z garderoby zauważyłem jak Jongin stoi oparty o ścianę w jednej ręce trzymając do połowy wypalonego papierosa, którego zgasił na mój widok. Siada na łóżku i znowu klepie kolano.
-Chodź tutaj.
Podszedłem i oparłem się o jego nogę. Zaczął delikatnie dotykać mnie po plecach, błądził dłońmi w każdym kierunku. Po paru minutach zjechał do pośladków. Zaczął je maskować i ściskać.
-Chyba powinienem ci przedstawić zasady. - Jego obniżony ton głosu sprawił ze gwałtownie nabrałem powietrza, po czym w mieszkaniu rozniósł się dźwięk klepnięcia. Potwornie zapiekły mnie pośladki.
-Ałaaa! Przestań!
-Jeden. Nigdy mi nie uciekaj. - Kolejne, tym razem łagodniejsze. -Dwa. Nie mów mi co mam robić. - Trzecie klepnięcie powróciło ze zdwojoną siłą. - Trzy. To jest ten moment kiedy duży chłopiec zmienia się w bezbronne maleństwo. Rozumiesz co to znaczy, Hunnie?
Jego język pieścił moje imię.
Chwile zastanawiałem się nad odpowiedzią.
-Tak....
-Proszę?
-Tak, tatusiu. Rozumiem co to znaczy.
-Good Boy.
Podniósł mnie i położył na łóżku.
-Chciałem cię z tym zapoznać, ale zaraz oszaleje. - Złączył nasze usta w krótkim pocałunku i zaczął zjeżdżać ustami na szyję. Zassał się na moim obojczyku zostawiając malinkę. Zaczął przesuwać pasami po moim ciele odsłaniając sutki. Krążył kółka na około lewego sutka, przyssał się do niego i  przygryzał. Zacząłem się wiercić z przyjemności.
-Moja dziecinka jest aż tak nie cierpliwa? Hmmm... Trzeba coś z tym zrobić. - Wstał ze mnie i usiadł na skraju łóżka. - Rozbierz się, chcę na to popatrzeć.
Z pod spódnicy było widać sterczącego już członka. Powoli rozpinałem pasy, które po chwili wylądowały na ziemi. Odpiąłem zamek od spódniczki i pozwoliłem jej opaść. Na widok mnie, gołego, w samych kabaretkach, Kim uśmiechnął się zadziornie. Podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie, przygryzając przy tym wargę. Schodził pocałunkami coraz niżej, zostawiając na moim ciele mokrą ścieżkę. Zahaczył kciukami o podwiązkę kabaretek i zsunął je na ziemię. Podniósł się, złączył nasze usta i delikatnie popchnął mnie na łóżko. Zawisł nade mną. Patrzyłem w jego piękne oczy, które były pełne pożądania.
Zacząłem rozpinać guziki od jego idealnie dopasowanej koszuli. Zdjął ją z siebie i rzucił i kąt pokoju. Przejechałem palcami po jego idealnie wyrzeźbionym torsie, wyczuwając każde zagłębienie mięśni. Jongin przejechał ręką przez mój brzuch po czym zatrzymał ją na moim członku, który zaczął drżec pod nagłym dotykiem. Zaczął masować główkę penisa cały czas patrząc mi głęboko w oczy.
-Jongin....
-Hm?
-Tatusiu... Proszę...
-O co prosisz, Hunnie?
-O ciebie...
-O kogo prosisz, maleńki?
-O ciebie, tatusiu.
Jongin przestał i zszedł z łóżka. Podszedł do szafy, wyciągnął kajdanki i przepaskę na oczy. Podszedł i usiadł na mnie okrakiem. Przypiął moje ręce do ramy łóżka, a na oczy nałożył przepaskę. Znowu wstał. Ściągnął spodnie. Wrócił, nachylił się i pocałował mnie.
-Doprowadzasz mnie do szaleństwa, wiesz o tym? - szepnął do mojego ucha, przygryzając przy tym jego płatek.
-Domyślam się, tatusiu.
Zacząłem się wiercić, chciałem go już. Potrzebowałem go.
Rozszerzył moje nogi i zanurzył się we mnie. Z moich ust wydobył się długi jęk bólu pomieszany z rozkoszą. Zaczął się we mnie po woli poruszać. Takie wolne ruchy były dla mnie istną torturą. Tak wolne ruchy, przepełnione delikatnością i pożądaniem powinny być zakazane. Ruszyłem szybciej biodrami aby Jongin zmienił tępo. Lekko przyspieszył, a jego pełne usta powędrowały na moją szyję, zostawiając tam kilka zaczerwienionych śladów.
-Proszę, przyspiesz...
-Kto ma przyspieszyć, maleńki?
-Ty, tatusiu.
Wyprostował się, zarzucił moją nogę na ramię i zaczął chaotycznie poruszać biodrami. Z moich suchych ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Jongin zaczął dyszeć. Na moim czole pojawiły się pierwsze kropelki potu. Starszy wbijał się we mnie całą swoją długością. Wolną ręką masował mojego penisa. Nabrałem gwałtownie powietrza gdy Jongin uderzył w moja prostatę. Zacisnąłem ręce na kajdanach, wygiąłem się w łuk, krzycząc przy tym imię Jongina. Doszedłem, a gdy wróciłem myślami do tego co się dzieje, poczułem ciepłą spermę, rozlewającą się w moim wnętrzu.
-O kurwa. - Jongin ściągnął z moich oczu przepaskę i złożył namiętny pocałunek na moich spierzchniętych wargach. - To było coś niesamowitego. - wydyszał wprost w moje usta. Odpiął kajdanki, przykrył nas kołdrą i oddaliśmy się w objęcia Morfeusza.

sobota, 18 lutego 2017

UWAGA RACZEG




Tak więc ja Byun BaekHyun wyciągałem z szafki książki gdy poczułem na dupie czyjeś łapy. Odwróciłem się  i zobaczyłem jakiegoś obcego faceta ubranego w dresy, z podkrążonymi oczami. Wydaje mi się e jest to największy podrywacz w szkole - Kim Jongdae.
-Odwal się
-nie
-odwal się
nie
zamknął moją szafkę i objął mnie do siebie. Moja bluzę przytrzasnęła szafka, próbowałem się wyrwać, ale nic do nie dało. jedynie moja bluza sie trochę rozerwała
-no już nie udawaj takiej cnotki  niewydymki Beak.
jego usta powędrował na moja szyje. bylem za slaby. usłyszałem jakieś jebudubu. otworzyłem  oczy i zobaczyłem jak Chanyeol daje starszemu po mordzie.
-spierdalaj przydupasie, to moja dupa, mój terem. tylko moje ręce mogą dotykać tej dupy. tylko mój sprzęt  może być w jego dupie. wypierdalaj
-no dobra. już idę
Chanyeol wyprostował sie , a ja poczułem zapach alkoholu
-naebanyjestem  - wymamrotał
-widzę.

niedziela, 5 lutego 2017

Ouf first time

Siedzieliśmy w ciszy, którą przerwał mój telefon. Dzwoniła siostra. Powiedziała mi, że nie może po mnie przyjechać. Powtórzyłem  jej słowa ChanYeol'owi. On wpadł na pomysł, że napisze sobie zwolnienie i odprowadzi mnie do domu. Zaprotestowałem mówiąc, że nie może uciekać z lekcji i odprowadzać mnie do domu, że jakoś sam dam radę.
-BaekHyun, cicho siedź bo i tak cię odprowadzę. -Mówił  wyrywając kartkę z zeszytu i wyciągając długopis. Mając kartkę na kolanie nabazgrał formułkę zwolnienia.
-A jak twoi rodzice dowiedzą się, że uciekasz ze szkoły? - Miałem obawy, że nauczyciele się zorientują i Yeol będzie miał kłopoty.
-Moich rodziców nie ma w domu. Wyjechali i nie prędko wrócą. Sam sobie wszytko usprawiedliwię i nie będzie problemu. - Uśmiechnął się od ucha do ucha, wstał, wziął swoje i moje rzeczy, a samego mnie objął tak, żeby wygodnie mi się szło. Zeszliśmy po schodach i usiedliśmy na ławce koło szatni. Dałem Yeol'owi kluczyk od mojej szafki żeby wziął mi kurtkę. Po paru minutach wrócił. Ubrałem, ciepłą kurtkę. Chan znowu wziął mnie pod rękę. Na portierni zostawiliśmy zwolnienie i wyszliśmy z budynku szkoły.
Droga do mojego domu nie była daleka. Szliśmy jakieś dziesięć minut w ciszy. Nie była ona jakaś nie zręczna, ale przyje
mną.

~♥~
Wyciągnąłem klucz z kieszeni i otworzyłem drzwi frontowe. Wpuściłem ChanYeol'a pierwszego, on jednak chwacił mnie i razem przeszliśmy przez próg. Dzięki pomocy wyższego znalazłem się na kanapie w salonie.
Yeol postanowił zrobić herbatę. Powiedziałem gdzie jest kuchnia i tam podreptał. W między czasie pytał się gdzie cukier, herbata i kubki.
Po paru minutach przyszedł trzymając w wielkich dłoniach dwa wielkie kubki. Postawił je na stoliku obok kanapy i usiadł przy mnie.
Ja wypatrywałem czegoś za oknem. Na zewnątrz panował lekki pół mrok. Poczułem dłonie oplatające mnie w talii i ciepły oddech na szyi. Wzdrygnąłem się pod dotykiem jego ust na mojej wrażliwej szyi.