ChanYeol odsunął swoje ciepłe i delikatnie usta od mojej szyi.
-Przepraszam, ja... Nie wiem co we mnie wystąpiło.
Młodszy wstał. Spojrzał na mnie z pod grzywki ze smutnymi oczyma.
-Chyba już pójdę. - wziął swoją czarną bluzę, która leżała na fotelu.
-ChanYeol, proszę... Zostań. Nie chce być sam w domu. - Próbowałem wstać, ale moja kostka była za słaba.
-Przecież twoi rodzice zaraz przyjadą. - Zaczął się ubierać.
-Ja... Nie mam rodziców. - Spuściłem głowę i splotłem nogi w siad turecki.
-Boże, Baekkie... Przepraszam. Nie chciałem...
-Przestań, daj spokój. Nic się nie stało. - Spojrzałem w jego błyszczące, brązowe oczy, w których było widać współczucie. Podszedł do mnie i usiadł dosyć blisko.
-Ale nie mieszkasz sam?
-Nie, siostra jest ze mną. Ale przez to, że cały czas pracuję żeby zapłacić czynsz.
Młodszy się już nie odezwał tylko objął mnie ramieniem. Czułem się dziwnie bezpiecznie przy gigancie. Położyłem głowę na jego barku.
-Oglądamy jakiś film? -Zapytał czochrając moje czerwone włosy.
-Możemy. A co proponujesz?
-Może jakoś bajkę?
-Tak! No to oglądamy "Mój brat niedźwiedź"- Channie wstał i poszedł po pilota. Walczyliśmy bajkę i ułoźyliśmy się wygodnie. Yeol objął mnie ramieniem, a ja położyłem głowę na jego torsie. Po paru minutach zasnąłem.
Śniłem o swojej rodzinie, która jest w komplecie.
Wow !!!
OdpowiedzUsuńKocham to <3
Mam nadzieję że następny rozdział będzie szybko