sobota, 25 lutego 2017

BabyBoy 🌸

Paring: SeKai/KaiHun
Gatunek: Smut
Ostrzezenia: Scena erotyczna

_____________________________________
-Wiesz co lubię najbardziej? - Jongin usiadł na swoim wielkim, białym jak śnieg łóżku. Oparł głowę o za główek. Jego chłodny wzrok przeszywał mnie na wylot.
-Nie wiem.
-Widzę, że nie jesteś zbytnio przygotowany. - Teraz patrzył mi w oczy. Jego brązowe tęczówki świdrowały we mnie dziurę. - Lubię zabawić się w daddy'ego. - Kącik jego ust uniósł sie ku górze. Poklepał swoje kolano. - Chodź do mnie.
-Proszę? - Nie dowierzałem. - Czyli mam do ciebie mówić tatusiu? Zapomnij. - Odwróciłem się na pięcie z zamiarem wyjścia z pomieszczenia. Poczułem silne ściśniecie na swoim nadgarstku. Pociągnął mnie i przycisnął do ściany.
-Nie ładnie tak uciekać Sehunnie. Chyba czeka cię kara. - Odsunął się na pół metra i spojrzał na całą moją sylwetkę. Przełknąłem głośno ślinę. Nie byłem gotowy na takie wcielenie Jongina. - Ale najpierw idź do garderoby. Musisz w końcu jakoś wyglądać. - Spuściłem głowę i ruszyłem w stronę wyznaczonego miejsca.
- Grzeczny chłopiec.
*
Stanąłem przed wielką szafą, w której były miliony spódniczek, kabaretek i ogólnie sporo erotyki. Wybrałem krótką, czarną spódniczkę, kabaretki za kolano i pas oplatający moją szyję i klatkę piersiową. Przejrzałem się w lustrze. Wyglądałem  jak rasowa dziwka.
Gdy wyszedłem z garderoby zauważyłem jak Jongin stoi oparty o ścianę w jednej ręce trzymając do połowy wypalonego papierosa, którego zgasił na mój widok. Siada na łóżku i znowu klepie kolano.
-Chodź tutaj.
Podszedłem i oparłem się o jego nogę. Zaczął delikatnie dotykać mnie po plecach, błądził dłońmi w każdym kierunku. Po paru minutach zjechał do pośladków. Zaczął je maskować i ściskać.
-Chyba powinienem ci przedstawić zasady. - Jego obniżony ton głosu sprawił ze gwałtownie nabrałem powietrza, po czym w mieszkaniu rozniósł się dźwięk klepnięcia. Potwornie zapiekły mnie pośladki.
-Ałaaa! Przestań!
-Jeden. Nigdy mi nie uciekaj. - Kolejne, tym razem łagodniejsze. -Dwa. Nie mów mi co mam robić. - Trzecie klepnięcie powróciło ze zdwojoną siłą. - Trzy. To jest ten moment kiedy duży chłopiec zmienia się w bezbronne maleństwo. Rozumiesz co to znaczy, Hunnie?
Jego język pieścił moje imię.
Chwile zastanawiałem się nad odpowiedzią.
-Tak....
-Proszę?
-Tak, tatusiu. Rozumiem co to znaczy.
-Good Boy.
Podniósł mnie i położył na łóżku.
-Chciałem cię z tym zapoznać, ale zaraz oszaleje. - Złączył nasze usta w krótkim pocałunku i zaczął zjeżdżać ustami na szyję. Zassał się na moim obojczyku zostawiając malinkę. Zaczął przesuwać pasami po moim ciele odsłaniając sutki. Krążył kółka na około lewego sutka, przyssał się do niego i  przygryzał. Zacząłem się wiercić z przyjemności.
-Moja dziecinka jest aż tak nie cierpliwa? Hmmm... Trzeba coś z tym zrobić. - Wstał ze mnie i usiadł na skraju łóżka. - Rozbierz się, chcę na to popatrzeć.
Z pod spódnicy było widać sterczącego już członka. Powoli rozpinałem pasy, które po chwili wylądowały na ziemi. Odpiąłem zamek od spódniczki i pozwoliłem jej opaść. Na widok mnie, gołego, w samych kabaretkach, Kim uśmiechnął się zadziornie. Podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie, przygryzając przy tym wargę. Schodził pocałunkami coraz niżej, zostawiając na moim ciele mokrą ścieżkę. Zahaczył kciukami o podwiązkę kabaretek i zsunął je na ziemię. Podniósł się, złączył nasze usta i delikatnie popchnął mnie na łóżko. Zawisł nade mną. Patrzyłem w jego piękne oczy, które były pełne pożądania.
Zacząłem rozpinać guziki od jego idealnie dopasowanej koszuli. Zdjął ją z siebie i rzucił i kąt pokoju. Przejechałem palcami po jego idealnie wyrzeźbionym torsie, wyczuwając każde zagłębienie mięśni. Jongin przejechał ręką przez mój brzuch po czym zatrzymał ją na moim członku, który zaczął drżec pod nagłym dotykiem. Zaczął masować główkę penisa cały czas patrząc mi głęboko w oczy.
-Jongin....
-Hm?
-Tatusiu... Proszę...
-O co prosisz, Hunnie?
-O ciebie...
-O kogo prosisz, maleńki?
-O ciebie, tatusiu.
Jongin przestał i zszedł z łóżka. Podszedł do szafy, wyciągnął kajdanki i przepaskę na oczy. Podszedł i usiadł na mnie okrakiem. Przypiął moje ręce do ramy łóżka, a na oczy nałożył przepaskę. Znowu wstał. Ściągnął spodnie. Wrócił, nachylił się i pocałował mnie.
-Doprowadzasz mnie do szaleństwa, wiesz o tym? - szepnął do mojego ucha, przygryzając przy tym jego płatek.
-Domyślam się, tatusiu.
Zacząłem się wiercić, chciałem go już. Potrzebowałem go.
Rozszerzył moje nogi i zanurzył się we mnie. Z moich ust wydobył się długi jęk bólu pomieszany z rozkoszą. Zaczął się we mnie po woli poruszać. Takie wolne ruchy były dla mnie istną torturą. Tak wolne ruchy, przepełnione delikatnością i pożądaniem powinny być zakazane. Ruszyłem szybciej biodrami aby Jongin zmienił tępo. Lekko przyspieszył, a jego pełne usta powędrowały na moją szyję, zostawiając tam kilka zaczerwienionych śladów.
-Proszę, przyspiesz...
-Kto ma przyspieszyć, maleńki?
-Ty, tatusiu.
Wyprostował się, zarzucił moją nogę na ramię i zaczął chaotycznie poruszać biodrami. Z moich suchych ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Jongin zaczął dyszeć. Na moim czole pojawiły się pierwsze kropelki potu. Starszy wbijał się we mnie całą swoją długością. Wolną ręką masował mojego penisa. Nabrałem gwałtownie powietrza gdy Jongin uderzył w moja prostatę. Zacisnąłem ręce na kajdanach, wygiąłem się w łuk, krzycząc przy tym imię Jongina. Doszedłem, a gdy wróciłem myślami do tego co się dzieje, poczułem ciepłą spermę, rozlewającą się w moim wnętrzu.
-O kurwa. - Jongin ściągnął z moich oczu przepaskę i złożył namiętny pocałunek na moich spierzchniętych wargach. - To było coś niesamowitego. - wydyszał wprost w moje usta. Odpiął kajdanki, przykrył nas kołdrą i oddaliśmy się w objęcia Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz