Z racji tego, że ostatnio upiekłam kolorowe babeczki to w ten sam dzień olśniło mnie no nowe opowiadanie, ale wena u mnie się pojawia i znika więc zanim zdążyłam uruchomić komputer ona minęła... A więc beż zbędnego gadania... zapraszam do czytania ☺
___________________________________________________________________
Podobno w Japonii gdy pociąg spóźni się 3 sekundy jest koszmar i tragedia. W moim przypadku czekałem na samolot, który spóźniał się już dobrą godzinę. Siedziałem na plastikowym krzesełku, z którego widok był idealny na czarną tablicę informacyjną, gdzie było napisane, o której godzinie samoloty przylatują, a także ile się spóźniają.
Z plecaka podręcznego wyciągnąłem poplątane, czarne słuchawki i podpiąłem je do telefonu. Nie zdążyłem posłuchać ani jednej piosenki gdyZ "mój" samolot przyleciał. Wstałem i szybkim krokiem ruszyłem w jego stronę. Zatrzymał mnie przygruby i niski człowiek, aby sprawdzić moje dane. Wszystko się zgadzało więc nie miałem żadnych obaw by nie iść dalej.
Tuż przed schodkami prowadzącymi do wnętrza samolotu usłyszałem jak jakaś dziewczyna kłóci się ze swoim "chłopakiem" (?). Jeśli wzrok mnie nie mylił był to Oh Sehun. Chudy, młody chłopaczek, któremu dawałem korki z chińskiego. Jedyne co w nim mnie zdziwiło to to, że przefarbował włosy. Nie były one czarne, ani brązowe... były tęczowe. Nie miałem nic przeciwko temu. Nawet ładnie w nich wyglądał. Pfff... ładnie to mało powiedziane. Wyglądał pięknie. Jeśli znów się nie mylę właśnie z nią zerwał. Biedny, oberwał z liścia w lewy policzek. Musiało go to bardzo zaboleć. Obrócił się na pięcie i ruszył w stronę samolotu.
Szybko wszedłem do środka gdy jakieś małe dziecko mnie popchnęło. Podałem pilotowi stojącemu przy wejściu mój bilet i usiadłem w wyznaczonym miejscu. Tym razem mogłem w spokoju posłuchać muzyki. Miejsce za mną siedział Sehun.
Po tym jak wszyscy - kobiety, dzieci, mężczyźni - zajęli swoje miejsca pilot odpalił silniki i zaczął się najbardziej męczący lot w historii.
Dzieci, które siedziały z samego tyłu... one nie rozmawiały, one wrzeszczały na cały głos. Przekrzykiwały się jeden przez drugiego. Próbowałem zagłuszyć to głośną muzyką w słuchawkach, ale nie wiele to dało. Cudem udało mi się zasnąć.
Przespałem cały lot. Sehun wyszedł tuż przede mną. Szczerze to ładnie na nim leżały nowe spodnie. Były to obcisłe rurki. Jezu... o czym ja myślę?! O tyłku swojego znajomego?! Tak... nie jestem zboczony. Na parkingu czekali na mnie rodzice. Poszedłem odebrać swoje walizki.
Wziąłem dużą, czarną torbę i ruszyłem w stronę samochodu. Zatrzymał mnie głos pewnej osoby.
-Hej! Lulu! - Sehun podbiegł do mnie i przytulił się bardzo mocno.
-Hej. Co tam? - Też go przytuliłem.
-A dobrze... zerwałem z dziewczyną...
-Widziałem... - podszedłem bliżej i wtuliłem się w niego - Dobrze zrobiłeś. Ona nie była ciebie warta. Podle Cię wykorzystywała. - Jego kolorowa głowa opadła na moje ramię. - Chłopaku! Nie załamuj się! Głowa do góry! Znajdziesz wiele lepszych. - Pogłaskałem go po plecach.
-Mówisz? - tuż po tym odkleiłem się od niego.
-Yhym - pokiwałem głową i poklepałem go ręką po ramieniu. Od razu się rozpromienił.
-Skoro tak mi powiedziałeś wezmę sobie to do serca.
-Sehun... mam do ciebie pytanie. Takie nie w temacie.
-Dawaj. - Oparł ręce o biodra i popatrzył na mnie pytająco.
-Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Hmmm... - wskazał palcem na swoje włosy - A co?
-A nic. Tak się pytam - Uśmiechnąłem się. Poczułem jak wibruje mi telefon w tylnej kieszeni spodni. - Przepraszam. - nacisnąłem zieloną słuchawkę i zacząłem rozmowę - [...] - po paru sekundach rozmowa się zakończyła - przepraszam muszę już iść. - Opuściłem głowę i wbiłem wzrok w buty.
-Ok, ale spotkamy się jeszcze?
-Ymmm... tak - uśmiechnąłem się pod nosem i poczułem jak rumieńce wychodzą na wierzch. - Pa.
-Pa Pa.
Szybkim krokiem ruszyłem w stronę parkingu, gdzie moja mama stała przy aucie i paliła papierosa.
-Hej mamo. - uśmiechnąłem się od ucha do ucha.
-Hej. - skończyła palić papierosa. - Wsiadaj, jedziemy do hotelu.
-Dlaczego do hotelu? - byłem zdziwiony nagłą zmianą planów. Mieliśmy jechać do taty, do domu, a nie do jakiegoś hotelu.
-Pokłóciłam się z ojcem. Schowaj bagaże do bagażnika i już do auta. - wykonałem swoje polecenie i usadowiłem się wygodnie na przednim siedzeniu.
Draga do hotelu nie była długa. Zdziwiłem się. To było jakby hotelowe mieszkanie. Nie był to jeden pokój, a łazienka, dwie sypialnie, kuchnia i salon. Było to dosyć duże, więc mój plan mogłem wcielić w życie. Wziąłem od mamy kasę i udałem się do sklepu. Kupiłem barwniki spożywcze. Gdy wyszedłem ze sklepu zobaczyłem Sehun’a idącego w stronę hotelu gdzie obecnie mieszkam. Miał słuchawki w uszach. [...]
Gdy wszedłem do kuchni szybko wyszukałem w telefonie jakiegoś przepisu na babeczki i zacząłem wyrabiać ciasto. Dodałem barwniki i włożyłem do piekarnika. Czekałem 20 min, aż wyrosną i ładniej wyjść nie mogły. Zjadłem jedną aby osądzić czy Sehun się nie otruje. Były bardzo dobre. Zapakowałem w kolorowy papier i zacząłem szukać Sehun'a. Znalazłem go na dole przy wielkiej jadalni.
-Sehun! - odwrócił się, a ja pomachałem mu jedną ręką, a drugą chowałem pakunek za plecami.
-Hej! - Też mi pomachał i podbiegł do mnie.
-Mam coś dla ciebie. - uśmiechnąłem się chytrze.
-Co? - wyłupił oczy. Dlatego, że był ode mnie wyższy mógł z łatwością zobaczyć co mam za plecami, ale nie robił tego.
-Proszę - wyciągnąłem do niego rękę z zapakowanymi babeczkami. Gdy je odpakował oczy zaświeciły mu się jak u małego dzieciaka.
-Ty to robiłeś? - wpakował sobie kawałek kolorowej babeczki do ust.
-Tak, smakują?
-Są pyszne.
-Cieszę się.
-Pamiętasz jak mi mówiłeś, że znajdę o wiele lepsze dziewczyny od tamtej?
-Tak.
-To ja nie chcę dziewczyny... - dojadł babeczkę i przybliżył się do mnie - ... Ja chcę ciebie. Luhan... Duszę to w sobie już za długo... Kocham Cię. Wiem, że pewnie nie będziesz chciał się ze mną teraz spotykać, znać...
-Sehun... Ja... Ciebie też kocham.
-Wiedziałem, że.... czekaj! Wróć! Co?! Ty też mnie kochasz?
-Tak. Dobrze słyszałeś.
-Dawno nie byłem taki szczęśliwy. - Podszedł jeszcze bliżej i złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
Ps.: zdjęcie moich babeczek <3


