Nie miałem innego wyboru niż wstać o 4:30 na następny dzień.
Resztę męczącego dnia spędziłem zastanawiając się no na siebie ubrać do
pracy. Stwierdziłem jednak, że dobrze będzie iść w stroju codziennym tylko go
trochę urozmaicić. Czyli składał się on z: czarnych, obcisłych spodni i
pomyślałem o czerwonej koszuli w kratkę do tego bordowe converse. Było pięknie.
Położyłem ubrania na oparciu od krzesła, wziąłem słuchawki i telefon z biurka i
skierowałem się w stronę łózka. Położyłem się i zacząłem słuchać muzyki. To
mnie od stresowało. Mogłem się całkowicie wyluzować przed jutrem. Nawet nie
zauważyłem kiedy zasnąłem, a już było rano. Budzik darł się na całego, a ja nie
miałem najmniejszej ochoty wstawać z wygrzanego łózka. Jednak zapach pysznego
śniadania do mnie przyleciał i rozkazał się ogarnąć. Spojrzałem na wyświetlacz
telefonu, zobaczyć ile minut się guzdrałem. Jednak nadal myślę, że życie w nie
wiedzy jest lepsze. Jest godzina 5:00. Szybko się ubrałem i zszedłem na dół po
schodach. Pierwsze poszedłem do łazienki, a następnie do kuchni. Matt
powiedział, że może mnie podwieźć do zoo. Było mi to na rękę. Zjedliśmy w
spokoju śniadanie, zabrałem rzeczy i ruszyliśmy do auta.
Droga do pracy nie była długa. Po
dojechaniu na miejsce rozglądałem się za jakimś budynkiem gdzie będzie zielona
tabliczka z napisem "INFORMACJA" czy coś w tym stylu. Niestety, nie
znalazłem.
Przy lwach stało jakiś dwóch ludzi.
Podszedłem do nich.
-Hej, wiecie gdzie są ty jakieś
informacje... czy coś takiego? - oboje popatrzyli na mnie na jakiegoś
upośledzonego, później na siebie i dopiero powiedzieli
-Pójdziesz tutaj prosto i następnie
skręcisz w lewo. Tam są informacje. A po co ci to?
-Przez najbliższe dwa tygodnie mam tu
pracować.
-Aaaa... jak w takiej sprawie to nie! Masz
iść prosto i później skręcić w prawo! Wejdziesz do tego budynku i trzecie drzwi
na lewo. - odezwał się drugi.
-Dzięki - uśmiechnąłem się od ucha do ucha
i poszedłem w wyznaczone miejsce. Zapukałem w drewniane drzwi i usłyszałem
gruby, męski głos. Wrota otworzył mi niski, przygruby mężczyzna. Ubrany był w
czerwoną, świecącą koszulę, wsadzoną do bordowo-turkusowych spodni, a wszystko
było przykryte czarną marynarką. Na głowie miał duży kapelusz we wszystkich
odcieniach czerwieni. Przez chwilę pomyślałem, że może znalazłem się w cyrku.
-Tak? W czym mogę pomóc? - Powiedział
poprawiając marynarkę.
-Dzień Dobry jestem Kibum. Mam tu pracować
przez najbliższe dwa tygodnie.
-Aaaa... to ty! Nie wiedziałem, że jesteś
taki punktualny! Dobra robota! U mnie masz już dużego plusa.
-Dziękuję, to... ja... będę już szedł... -
ukłoniłem się - do widzenia. - odszedłem. Kurde mogłem się przynajmniej zapytać
gdzie tu jest mój pokój czy coś... ale... no... co poradzę, że się stresuję.
-Hej, ty jesteś Kibum? - Jakaś dziewczyna
podeszła do mnie i szturchnęła mnie za ramię. Była ona blondynką o niebieskich
jak morze oczach.
-Tak, a coś się stało? Wołał mnie ktoś?
-Nie. - zachichotała - Nikt cię nie wołał.
Julia jestem. Widzę, że się zgubiłeś...
-Julia... ładne imię... nie jesteś z stąd?
I tak, zgubiłem się.
-Nie, pochodzę z Anglii. Choć! Zaprowadzę
Cię do twojego pokoju.
-Nie musisz... - jestem nowy. Nie chciałem
tworzyć jakiegoś problemu, ale mała dziewczyna trzymała przy swoim. W końcu się
zgodziłem. Powiedziała, że może mnie później oprowadzić po zoo. Też się
zgodziłem. Nie miałem nic lepszego do roboty... przecież na razie tylko ją tu
znam. Gdy doszliśmy Julia zostawiła mnie żebym mógł się rozpakować i
przyzwyczaić do pomieszczenia.
Gdy wszystko ogarnąłem, wziąłem szybki,
zimny prysznic i zacząłem się szykować na spotkanie z uroczą dziewczyną. Nie,
że coś do niej czuję, ja ją tylko lubię. Spotkaliśmy się przy tygrysach.
-Wiesz o legendzie?
-Jakiej legendzie? Nic nie wiem. -
Powiedziałem jednocześnie spoglądając na nią jak na świruskę.
-Legenda głosi, że w ciele tamtego białego
tygrysa żyje człowiek. Podobno został on przeklęty przez... - strasznie trudno
było jej to powiedzieć. Wahała się.
-Kogo? - nie mogłem wytrzymać. Ciekawość
zżerała mnie od środka.
-Naszego szefa. Ale to tylko legenda. Nie
chce mi się w to wierzyć.
-Ten tygrys jest zawsze taki... nie
niebezpieczny?
-Tak. Od dłuższego czasu tak ma. Ja już pójdę.
Nie siedź tu za długo. - uśmiechnęła się na pożegnanie i odeszła. Odwróciłem
się w stronę tygrysa. Nie wydawał się straszny. Zwierzę popatrzyło na mnie.
Miał duże błękitne jak niebo oczy, co pięknie komponowało się z jego białą
sierścią. Odszedłem i zacząłem iść w stronę pokoju.
*w pokoju*
-Hmm... to był ciężki dzień. -
powiedziałem sam do siebie gdy wyszedłem z łazienki. Położyłem się na łóżku i
próbowałem zasnąć. Jednak wszystkie wysiłki na nic. Nagle usłyszałem kroki
dochodzące z korytarza, i tuż po tym głośny szelest. Ta osoba... jeśli to była
osoba lekko uchyliła drzwi od mojego pokoju i patrzyła na mnie kątem oka.
-Kto tam jest? - wydukałem strasznie
przestraszony.
-Nie boisz się mnie? - jedyne co w tedy
wiedziałem to, to że mówił do mnie jakiś mężczyzna. Jego głos nie był jakiś
stary. Mówiła to młoda osoba.
-Nie wiem kim jesteś więc nie wiem czy mam
się ciebie bać. - powiedziałem już dość pewniejszym głosem
Drzwi się otworzyły i zobaczyłem w nich
człowieka jeśli mogę to tak nazwać. Był w połowie człowiekiem, a w połowie...
białym tygrysem.
-Kim jesteś? - Znowu głos mi się zawahał.
Zrobiłem dwa kroki do tyłu bojąc się, że stwór mi coś zrobi.
-Jestem Kim JongHyun. Nie bój się mnie nic
ci nie robię.
-Dlaczego jesteś w połowie tygrysem? To ty
jesteś tym przeklętym chłopakiem?
-Tak to ja. Jedynie w nocy mogę się
zmieniać w człowieka jeśli można to tak nazwać.
-A jeśli mogę wiedzieć... co tak dokładnie
ci się stało?
-Nie nasz mojej całej legendy...?
-Nie.
_________________________________________________________________
Ciąg dalszy następni.
Jejku ^^ Jestem z siebie dumna, że coś
takiego napisałam ^^ Mam nadzieję, że się podoba >.~ Jak zawsze pokornie
proszę o komentarze i w ogóle...
Zacznę od błędów a później przejdziemy do chwalenia ;)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze i najważniejsze jak dla mnie do zapamiętania - nie piszemy 'z tond' tylko 'stąd'! Jest to potwory błąd, wiec radzę Ci na niego uważać.
Dalej chciałabym Ci zwrócić uwagę na niektóre słówka. Niekiedy piszesz jakiś wyraz rozdzielnie co jest oczywiście błędem. Dajmy na przykład słowo odstresowalo, Ty napisałaś je rozdzielnie, a piszemy je razem ;) Był jeszcze jeden, może dwa takie błędy, ale korzystam z telefonu i nie jestem w stanie Ci ich przytoczyc, także radzę Ci sprawdzić ten rozdział ;)
Na przecinki nie zwracałam większej uwagi podczas czytania (co jest głupotą nie da się ukryć), ale chciałabym Ci daj jedna rade. Widziałam, że używasz często słów zakończonych na 'ąc' 'ący', toteż chciałbym Ci powiedzieć, że zawsze przed takimi słowami występuje przecinek. Chyba, że się łączą z jakimś spojnikiem, ale nie podam Ci teraz przykładu, bo jestem juz naprawdę zmęczona. Mam nadzieje, ze domyslisz się o co chodzi.
Ah i jeszcze pomarudzę, że akcja jak na mój gust dzieje się za szybko :/
Tak to jest spoko, bardzo pomysłowy wątek z ta legenda. Naprawdę ciekawie to rozegrałas, ale jednak do wszystkiego doszło błyskawicznie. Mogłas dać sceny gdy Key będzie musiał trenować jakiegoś zwierzaka i akurat przypadnie mu Jong, a on będzie zdziwiony, że jest tak spokojny czy coś w tym stylu. To tylko moje sugestie, niestety jest juz troszkę za późno :/
Tak czy inaczej jestem ciekawa co dalej :)
Ah, no i proponuje Ci znaleźć kogoś kto będzie mógł sprawdzać Ci opowiadania, bo samemu nie zawsze wylapiemy jakieś błędy ;)
To tyle ode mnie. Chciałabym Cie zaprosić do siebie na bloga oraz życzyć dużo weny oraz czasu na pisanie. Pozdrawiam, Grellu~
Akurat mam jak się wytłumaczyć. Z polskiego mam 3 prawie 4 na półrocze. Wszystkie błędy poprawię ;) A co do weny w moim przypadku ona przychodzi tak nagle i po paru minutach znika. Co do trenowania Jong'a (xD jak to brzmi...) Zapożyczę ten pomysł i pojawi się w następnym rozdziale. Wielkie dzięki za wszystkie rady ;)
Usuń