niedziela, 17 kwietnia 2016

List

Wiem, wiem, wiem.... dawno nie piałam. Rok albo i więcej..... przepraszam ^~^ Mam nadzieję, że wszyscy mi wybaczą ^^ Trochu wyszłam z wprawy do pisania i w ogóle. Mam nadzieję, że będzie się dało to czytać. A po za tym blog ma już 2000 wyświetleń ^o^ i jednego obserwatora, któremu dziękuję, że ze mną zostanie.
Z teraz zapraszam do czytania.

Rodzaj: Angst, lekki smut
Paring: BaekYeol/ChanBaek
Opis: BaekHyun popada w depresję po rozstaniu z ukochanym. Do czego się on posunie....
_____________________________________________________
Wstałem z łóżka i dalej chciało mi się spać. Może dlatego, że całą noc płakałem.
Wziąłem do ust kawałek starego wysuszonego chleba.
Poszedłem po przedpokoju, ubrałem buty, zarzuciłem na ramiona kurtkę. Do ręki wziąłem białą kopertę i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.
**
Stałem pod jego domem. Nie wiedziałem czy mam wejść czy tylko wrzucić list do skrzynki pocztowej.
Wolnym, już zniechęconym krokiem podszedłem do drzwi. Zapukałem i otworzył mi aktualny chłopach Chan'a.
-Jest Chan? - Na to ten wydarł się na całe mieszkanie by chłopak usłyszał. Zszedł na dół po schodach, wiążąc czerwony krawat od garnituru.
-Co ty tu robisz? - Zapytał oschle, bez żadnych większych emocji.
-Przyniosłem ci coś - wyciągnąłem rękę z kopertą w jego stronę. - Nie musisz tego nawet czytać, ale... było by miło jakbyś na to zerknął - uśmiechnąłem się sztucznie do niego.
-Co to jest.... - Kopertę położyłem na ziemi, skoro ten nie wyciągną do niej ręki. Odszedłem.
*Chan podnosi kopertę, otwiera ją i zaczyna czytać list*

Ymm... Cześć Channie...
Raczej powinienem napisach drogi ChanYeol'u. Po tym jak zostałeś wielkim biznesmenem, bardzo wypoważniałeś.
Dawno się nie widzieliśmy. Chętnie bym się spotkał, ale ty... nie masz czasu dla dawnych przyjaciół, a raczej kochanków. Byliśmy niczym jedność.
Pamiętasz to? Jak mówiłeś, że będziesz ze mną zawsze i nie opuścisz mnie aż do śmierci? Ja to pamiętam... i to bardzo dokładnie. Oboje mieliśmy idealnie dopasowane garnitur, idealne fryzury.  Wszystko w tedy było idealne, piękne i niepowtarzalne. Wesele i noc poślubna były jeszcze piękniejsze. Nasz pierwszy raz. Mój niezapomniany pierwszy raz, bo zrobiłem to z mężczyzną, którego dalej kocham. Zabrałeś mnie do drogiej restauracji na kolacje. Była wyśmienita. Poszliśmy do pokoju hotelowego. Kazałeś mi iść się ogarnąć i wyjść z łazienki z czarną przepaską na oczach. Tak też zrobiłem.
Doprowadziłeś mnie do krańca łóżka, żebym się nie przewrócił. Pochyliłeś się nade mną i pocałowałeś namiętnie. Nie miałem okazji nawet złapać tchu. Położyłem się na plecach, a ty oderwałeś się od moich spierzchniętych ust. 
Otworzyłeś małą szafeczkę i wyciągnąłeś wazelinę. Pamiętam, że była o zapachu pomarańczy. Nawilżyłeś nią palce i wsunąłeś we mnie. Wydałem głośny jęk rozkoszy. Podnieciło cię to. Przyśpieszyłeś ruchy i dodawałeś kolejne palce. Doprowadzałeś mnie do szaleństwa. Gdy skończyłeś machać ręką przy moim kroczu, zrobiłeś na moim obojczyku kilka solidnych malinek. Pocałowałeś mnie i ostrożnie wsunąłeś się we mnie. Twoje ruchy były delikatne. Niczym muskanie piórka. Bałeś się. Bałeś się, że przez nieuwagę możesz zrobić mi krzywdę. Zapewniałem cię, że jest dobrze, jednak ty dalej się stresowałeś. Zacząłem głośniej jęczeć, a ty przyśpieszyłeś ruchy bioder. Była to najpiękniejsza noc, jaką przeżyłem. Ty możesz tego nie pamiętać. Twój pasek od spodni rozpinali już nie jedni mężczyźni. To mnie boli najbardziej... to, że parę miesięcy po naszym ślubie, już miałeś innych na boku. Wybaczałem Ci, bo myślałem, że się zmienisz, będziesz mądrzejszy. Ty to jednak wykorzystałeś. Wykorzystałeś moją naiwność.  
**
Po tym jak poinformowałeś mnie o rozwodzie, płakałem całymi nocami. Wtedy pierwszy raz chwyciłem za żyletkę. Przejechałem delikatnie po nadgarstku. Nic mi to nie dało. Przycisnąłem mocniej. Polała się krew. Czerwona, niczym twoje włosy parę lat temu gdy je pierwszy raz farbowałeś. Dawało mi to ulgę. Ciąłem się, gdy pomyślałem o tobie.
Ale teraz gdy to czytasz, mnie już nie ma. Pewnie leżę w swoim małym mieszkaniu, z podciętymi żyłami i strumieniami krwi lecących z nadgarstków.
Dziękuję, że ze mną byłeś i tak zraniłeś.
Dalej cię kocham.
                                                                                                          BaekHyun
                                                                                                   (dawniej Baekkie)
________________________________________________________________
Troszeczkę krótki, ale jak na taką przerwę powinno wystarczyć ^^ Piszcie w komentarzach czy się podobało. Myślę nad zrobieniem drugiej części, tym razem z perspektywy Chan'a. Dziękuję za przeczytanie ^^
PS.: Przyjmę ogólną krytykę ^^