środa, 20 maja 2015

We mgle



 Paring : BaekYeol
Gatunek: fluff, lekki smut
Ostrzeżenia: lekka scena erotyczna
Od autorki: No to jest mój pierwszy smut, więc proszę o wyrozumiałość ;) Czytałam go 3 razy więc myślę, że aż takie złe to nie jest. Chodź mój mózg jest przepracowany i zmęczony.... Ale i tak zapraszam do czytania ^^

Miasto obudziło się, bladym świtem. BaekHyun, który spał na przeciwko swojego kochanka nie spał dziś dobrze. Wiercił się i był bardzo nie spokojny. Gdy się jednak obudził wszystkie jego zmartwienia i koszmary gdzieś uleciały, gdy przed oczami zobaczył uśmiechniętą twarz ChanYeol'a.
-Dzień dobry kochanie. - Yeol uśmiechnął się i pocałował Baek'a w czoło - Dobrze spałeś?
-Nie bardzo - Baek przeciągnął się na łóżku. - Miałem koszmary.
-Oj to źle! Potrzeba ci mocnej kawy! - Chan wstał, zarzucił na siebie dużą, flanelową koszulę w kratkę i na boso ruszył do kuchni. Baekki jeszcze przez chwilę wiercił się w łóżku.
Zapach mocnej, ciemnej kawy zwabił go do kuchni. Wstał, ponownie się przeciągał i ubrał dużo za duży czarny podkoszulek ChanYeol'a.
Zszedł po schodach i podreptał do kuchni. Zastał tam Yeol'a opierającego się o blat stołu i pijącego kawę. Baek szukał wzrokiem swojego napoju. Znalazł go obok czajnika. Wziął ją do ręki i upił duży łyk.

                                                                 ***

-ChanYeol... może gdzieś byś my pojechali? - Zaproponował starszy.
-Gdzie chcesz jechać? Przecież za oknem jest zupa mleczna.
-Ale gdzieś dalej....
-Gdzie na przykład?
-No na przykład... - podrapał się ręką po podbródku i zaczął nerwowo tupać nogą. - ... Nad jezioro!
-W taką pogodę?
-A skąd  wiesz, że tak tam będzie? - Baek uniósł brew.
-No... - Yeol podrapał się po karku - ... No nie wiem.
-No i ok! Jedziemy nad jezioro! - Ucieszony Hyun podskoczył lekko i pobiegł spakować rzeczy.

                                                                ***

-To już na pewno wszystko? - Chan spojrzał na swojego chłopaka.
-Tak! teraz już na sto procent! - Krzyknął uradowany Baek i usiadł na miejscu pasażera.
-No to ruszamy! - Yeol usiadł za kierownicą, zapiął pas, odpalił silnik i ruszyli.
Baekki wyciągnął z kieszeni pendrive piosenkami i podłączył go do radia. Przez całą drogę słuchali muzyki pop' owej  lub rapu. Chan nie lubił rapu, ale dla ukochanego mógł przetrwać wszystko. Nawet jeśli jakiś psychopatyczny człowiek wysmarowałby go dżemem i wsadził do piekarnika, temperatura by mu nie przeszkadzała jeśli myślał by o Hyun'ie.
-Słoneczko ty moje. Zdradzisz mi nad jakie jezioro jedziemy? - Yeol starał się przerwać tą ciszę panującą między nimi. No nie licząc radia. Ono grało non stop.
-Nie powiem - Baek wyszczerzył zęby. - Jedź z GPS' em. Ono prawdę ci powie. Tak jak ci wróżbici i numerolodzy w telewizji. - obaj zachichotali.
-A co jak nas wywiezie w szczere pole tak jak ostatnio?
-No... to w tedy ci powiem. - Yeol uśmiechnął się i kierował się GPS' em.

                                                               ***

- Baekki... wstawaj śpiochu... chyba jesteśmy na miejscu... - Chan lekko nim potrząsnął aby ten się obudził. - Z tego co widziałem jest tu dobra ciastkarnia... pójdziemy na ciacho... - Baek lekko otworzył oczy, wyprostował się wy przeciągnął.
-Ha! A nie mówiłem, że GPS prawdę ci powie! Jesteśmy! - Hyun klasnął w ręce.
-Tak, mówiłeś - Yeol uśmiechnął się i wysiadł z samochodu, a starszy ruszył za nim. - Ale też mówiłem, że będzie mgła! Ha! I teraz ci łyso cwaniaku!  - Baek przygryzł dolną wargę i podrapał się nerwowo po karku.
-No... mówiłeś. Ale co? Z cukru nie jesteśmy! Jak zacznie padać schowamy się pod namiot!
-Jaki namiot? - ChanYeol zatrzymał się i spojrzał pytająco na kochanka.
-No ten co pakowałeś.
-Ja nie pakowałem żadnego namiotu. - młodszy wbił wzrok w ziemię.
-Jak nie pakowałeś?!
-No bo nie dałeś mi żadnego namiotu.
-Jezu gdzie my się schowamy jak będzie padać? - Baek przyjął postawę myśliciela. W tym momencie zaczęło kropić. - O wilku mowa...Yeolli... możesz schować bagaże do bagażnika? Ja poszukam jakiegoś miejsca.
-A nie możemy tego przesiedziać w aucie? - zaproponował.
-Ty myślisz, że to tak szybko przejdzie?
-No... trochę... - Chan zaczął bawić się palcami.
-To źle myślałeś. - Odpowiedział mu i ruszył przed siebie.
-Ale Baek! Jak się zgubisz?
-Nie zgubię! Mam telefon. - odwrócił się i uśmiechnął do chłopaka.

                                                                  ***

Gdy zaczęło mocniej padać, Baek nareszcie wrócił. Zapukał w szybę od samochodu. Yeol ocknął się i wysiadł z pojazdu.
-Co? - zapytał i przeczesał włosy palcami.
-Znalazłem wodospad! Chodź! - wziął młodszego z rękę i zaczął go ciągnąć za sobą.
-Ale gdzie on jest?
-Nie daleko. Nie gadaj tylko chodź! - Hyun przyśpieszył tempa.

                                                                 ***

-Wow... ale tu pięknie... - Yeol wszedł powoli do jaskini. Wszędzie były malutkie różnokolorowe kamyki. Ale nie tylko takie bezwartościowe, które są wszędzie. Były tam także szmaragdy, maleńkie opiłki złota i wiele innych.
W rogu jaskini ChanYeol zobaczył koc i poduszki. Spojrzał na Baek'a pytającym wzrokiem.
-Ty to zaplanowałeś? - Yeol podszedł bliżej niego i chwycił go w talii.
-Ja? Nie... Pfff... skąd że znowu... - Chan zamknął mu jadaczkę w namiętnym pocałunku. Jednak ten pocałunek nie był taki jak wszystkie inne. ChanYeol zawsze zaczynał od śmiałych pocałunków. Jednak tym razem zaczął powoli, od niewinnych całusów, do namiętnego, pełnego uczuć.
BaekHyun zaczął gładzić plecy młodszego swoimi perfekcyjnymi dłońmi. Yeol nie był mu dłużny. Pojechał z rękami na uda starszego i podniusł go do góry, aby ten  mógł opleść go nogami w okół bioder.
Przenieśli się na koc. ChanYeol kucnął i położył kochanka na plecach, nadal go całując.
Baek zaczął ściągać młodszemu koszulę. Gdy to uczynił, rzucił ją gdzieś za siebie. Yeol zrobił to samo.
BaekHyun przejechał ręką po solidnie wyrzeźbionym  torsie chłopaka. W końcu zjechał ręką do podbrzusza Yeol'a, później do paska od jego spodni, który nie stanowił dla niego większego problemu. Ściągnął z niego spodnie, niby przypadkiem ocierając dłonią o jego krocze. ChanYeol podniósł się, zdjął buty i skarpetki, Baek'owi też. Ściągnął mu spodnie razem z bokserkami. Baek Był już rozpalony, nie chciał żadnych symulacji, tylko chciał poczuć jego w sobie. Ściągnął z Yeol'a bokserki i rzucił je gdzieś w kąt.
-Ej! Ja później chcę się ubrać w te ciuchu. Nie rzucaj ich byle gdzie bo ich później nie znajdę. - Yeol uśmiechnął się ocierając nabrzmiałym członkiem o wejście starszego.
Baek sykął - Jak dla mnie możesz cały czas chodzić tak jak teraz jesteś ubrany. - Oboje się uśmiechnęli.
ChanYeol wolnym ruchem wszedł w młodszego. Ten odchylił głowę do tyłu i jęknął cicho.
-Boli? - ChanYeol z natury był nadopiekuńczy. Zawsze się pytał czy czegoś nie robi źle, chociaż i tak znał odpowiedź:
-Nie, jest ok.
Yeol zaczął obdarowywać starszego pocałunkami na całym ciele, a przy tym przyśpieszając ruchy bioder. Hyun zaczął coraz głośniej jęczeć, aż jęki zamieniły się w krzyki.
-Yeol.... kurwa.... jeśli przestaniesz.... teraz to cię zabiję... - wymamrotał między pocałunkami.
-Też cię kocham... 
Baek doszedł, a Yeol tuż za nim. Tak było zawsze.
Spocony ChanYeol opadł na tors starszego i zaczął dyszeć mu do ucha.
-Jesteś cudowny. - wymamrotał po cichu Baek.
-Ty też. - uśmiechnął się i pocałował kochanka.

___________________________________________________
Nareszcie skończyłam! Jestem z siebie dumna ^^. Tak jak wspomniałam proszę o wyrozumiałość. Choć przyjmę te lepsze i gorsze komentarze. Jeśli one się w ogóle zjawią.
Zapraszam do komentowania ^^