Paring:
JREN
Gatunek:
fluff, komedia (?), smut
Ostrzeżenia: Scena erotyczna
Od autorki: Nie wiem skąd wzięłam to opowiadanie, ale… No
jest ^^ Przeanalizowałam to i wydaje się nie złe. Jeśli są jakieś błędy to
przepraszam. Jest późno, i mam nadzieję, że mi wybaczycie. A tak samo postaram
się poprawić częstotliwość pisania ^^ A, teraz zapraszam do czytania i
komentowania ^^
__________________________________________________
Pod nową szkołą czekał na mnie dyrektor, który oprowadził
mnie po budynku. Był on w kolorach szarych i czarnych, były także szafki na
książki. W końcu zadzwonił dzwonek na
przerwę. Uczniowie wyszli z klas i powędrowali do innych sali. Pierwszą osobą
jaką poznałem był Minhyun. Był w moim wieku tylko chodził do klasy c. Po 10 minutach zadzwonił na lekcję. Jak
wchodziłem po schodach wpadłem na jakiegoś chłopaka. Zarumieniłem się. Ale dlaczego? Zadawałem sobie masę pytań
na które nie umiałem odpowiedzieć. Wreszcie znalazłem sale 32a. Wszedłem i przywitałem się:
-Dzień Dobry
-O! Na reszcie jesteś! Kochani to jest nasz nowy
uczeń-powiedziała wychowawczyni-Może się przedstawisz?-zapytała
-Cześć, jestem Choi Min Ki, ale można mi mówić Ren.
-Usiądź z tyłu z Kim JongHyun’em.
Poszedłem do ławki i rozpakowałem się. Kątem oka przyglądałem
się sąsiadowi. To był ten chłopak na, którego wpadłem. Był on dość cichy. Lekcja
upłynęła… yyyy nudno.
Na przerwie podszedłem do Minhyun ’a i zapytałem się czy
wie coś o nim. Mało co mi powiedział tylko tyle, że niektórzy się go boją i
powtarzał klasę. Nie powiedział dlaczego. Może
sam się go boi? Jak dla mnie wyglądał sympatycznie. Może kiedyś się do mnie odezwie? Dlaczego zadaję sobie tyle pytań?
Dlaczego nikt mi na nie nie odpowiada? Po siedmiu lekcjach zmęczony
pochłanianiem wiedzy dogonił mnie Minhyun.
-Hej
-Cześć
-Idziesz do domu?
-Nie, do TESCO
-Po co?
-Po bułki
-Hmmm nie idź do TESCO tylko idź do piekarni obok. Mają
lepsze bułki i taniej.
-Dzięki za radę.
-Proszę, a JongHyun się do cb odezwał?
-Nie, wydaje mi się, że jest
mało rozmowny.
Po tym jak wyszliśmy z piekarni rozeszliśmy się do domów.
Hmm coś mi nie pasowało. Wszedłem do domu, a mama po uszy w robocie. Sprząta, gotuje… bo
goście przychodzą. Już się boję zapytać…
Ale zebrałem i zapytałem:
-Mamo… co się dzieje? Po co to wszystko?
-Bo goście przychodzą
-Jacy goście?
-Nie gadaj tylko powycieraj naczynia!
Tak się skończyła moja rozmowa. Heh przychodzą dopiero za 3
godziny, a ona się tak śpieszy! Po co?
Muszę wreszcie skończyć z zadawaniem samemu sobie pytań. Nareszcie przyszedł tata. To on może mi odpowie?
-Tato kto dzisiaj przyjdzie?
-Koleżanka mamy z pracy przyjdzie ze swoim synem.
-Jak koleżanka to po co mama się tak śpieszy?
-Nie wiem, ale jak się dowiesz to daj mi znać.
*2,5h później*
Ktoś zapukał do drzwi. Podszedłem i otworzyłem je. Przede
mną stała kobieta. Ubrana elegancko. Po jej lewej stronie stał chłopak. Nie był
ubrany na galowo, lecz w czarne obcisłe spodnie i za dużą, szarą bluzę.
-Dzień dobry. – Kobieta przywitała się.
Odpowiedziałem jej to samo. Przedstawiła swojego syna i już
nie miałem wątpliwości, że to jest JongHyun.
Moja mama strasznie go chciała poznać. Poszedłem do swojego
pokoju. Wyciągnąłem książkę „Pamiętnik narkomanów”. Nagle do
mojego pokoju weszła bez pukania mama i kazała mi przyjść do salonu. Przyszedłem
z tabletem w ręku i usiadłem na jedynym
wolnym fotelu obok JongHyun’a. Włączyłem „Wiedza Bezużyteczna”
-Co czytasz? – Zapytał cicho JR.
-Wiedzę Bezużyteczną
-Ciekawe?
-Tak… no… yyyy… można tak powiedzieć
Przysuną się bliżej mnie i zaglądał mi w ekran tabletu.
Przesunąłem go bardziej na środek i czytaliśmy. Nagle cisza nastała i wszyscy
zaczęli się na nas patrzeć. Czując wzrok wszystkich na sobie podniosłem głowę.
JongHyun chyba miał spóźnioną reakcje bo ponad pięciu sekundach się skapnął, że
ktoś na niego patrzy. Była chyba minuta ciszy i znowu zaczęli gadać o jakiś
pierdołach. Nagle wybuchnąłem z JongHyun’em śmiechem tak głośno, że znowu cisza
nastała.
-Chłopaki… jak macie wybuchać takim śmiechem to może idźcie
do pokoju bo my tu o poważnych sprawach rozmawiamy.
-No już dobra, idziemy.
Usiedliśmy obok siebie w jakiejś odległości. W końcu
musiałem rozpocząć jakiś temat.
-Długo tu mieszkasz?
-Co?
-Pytam czy długo tu mieszkasz?-Powtórzyłem
-Jakieś 3 lub 4 lata, a co?
-Tak się pytam. Jestem dość ciekawy. Masz jakieś hobby?
Zainteresowania?
-Hmmm… lubię śpiewać i tańczyć. Czasami tam spróbuję jakiś
nowych rzeczy ale nie często.
-Serio?! Ja też lubię śpiewać i tańczyć! Tylko ja często
próbuję nowych rzeczy i na dobre to nie wychodzi.
Nasza rozmowa o różnych pierdołach ciągła się godzinami…
końca nie było widać…
Następny dzień. Moje łóżko rano ma jakąś bardzo mocną siłę przeciągania. Jest
najwygodniejsze. Mama weszła do mojego pokoju i od razu zobaczyła, że źle
wyglądam. Miałem gorączkę, katar, bolał mnie brzuch i miałem bardzo małe oczy.
Zabroniła mi iść do szkoły i powiedziała, że później przyjdzie JongHyun i da mi
odpisać zeszyty. Tak ekstra, drugi dzień szkoły, a ja się rozchorowałem.
Zobaczyłem na plan lekcji i dzisiaj mają lekcje do 14:35. Gdyby czas mijał
szybciej i już on był by tu, obok mnie. Kurwa
o czym ja myślę? Czyż bym się zakochał? To niedorzeczne! Po co ja sobie zadaję
te zasrane pytania?! Mój umysł tak
jak by się rozpłynął. Myślałem tylko o wczorajszym dniu i oczywiście o
JongHyun’ie. Z moich pięknych myśli wytrącił mnie dzwonek telefonu. To był
Minhyun
-Halo?
*-Hej. Czemu cię nie ma
w szkole? Nudno tu bez ciebie!
-Jestem chory…-nie dał mi dokończyć
*-Jak to?! Jak to się stało?! Drugi dzień szkoły a ty już
chory!
-Nie mam pojęcia! Dasz mi… -heh znowu mi przerwał
*-Ja muszę kończyć. [DZZZZWWWWOOOONNNN!!!]
-Pa
Heh jeszcze 3 godzimy
zanim przyjdzie JongHyun.
-Hej, co ty taki zmęczony?
-Suń dupę. Biegaliśmy 20 minut na orliku, płuca mi
wysiadają!
-Haha a mnie to ominęło! Hahaha
-Pani powiedziała, że jak przyjdziesz to masz to zaliczyć.
-Muszę z skądś skombinować zwolnienie.
-Nie będzie tak prosto. Była jeszcze kartkówka z matmy,
historii, biologii i fizyki
-CO?! W jeden dzień tyle kartkówek?! Co to ma być do jasnej
cholery?!
-O! Z księżniczki wychodzi diabeł! Hahaha
-Nawet mnie nie wkórwiaj! Jeden dzień mnie w szkole nie
było, a tu już tyle kartkówek! Może jeszcze sprawdzian nam zrobią?!
-Nie przeklinaj.
-Pfff mój dom, moja władza, mogę robić co chcę!
-Heh, masz zeszyty
Usiadł blisko mnie i przytulił, myślałem, że to nic nie
znaczy ale po chwili mnie pocałował. Myślałem że śnie, uszczypnąłem się lekko,
i pisnąłem. To nie był sen, to się działo naprawdę! Jak o tym pomyślałem
zarumieniłem się. Nasze usta się
rozłączyły po dość długim pocałunku. Po
chwili usłyszałem
-W rumieńcach ci do twarzy – JongHyun zachichotał .
-Yyyy… to… było…. – przerwał mi
-Boskie?
-Tak- odpowiedziałem bez wahania
- A tak przy okazji, nie takiej dobrej-znowu
zachichotał- nie mów do mnie JongHyun,
mów mi JR –szeroko się uśmiechał i posłał mi oczko.
-Dobrze –Także się uśmiechnąłem-Już idziesz?
-Muszę- jego piękny uśmiech zszedł z twarzy, ale po chwili
znów się pojawił- Ale nie przejmuj się księżniczko, przyjdę jeszcze dzisiaj po
ciebie –zaśmiał się złowieszczo
-Co masz namyśli?
-Idziemy do kina
-Na co?
-Zobaczysz kochany- i na pożegnanie pocałował mnie.
Około 20 przyszedł po mnie i ruszyliśmy do kina. Myślałem że
to będzie jakiś film przy którym nie będę się bał zasnąć. Ja bardzo mądra
osoba, powiedziałem rodzicom, że wrócę około 2 więc pojechali do wujka.
-Cześć-powiedział z uśmiechem na ustach
-Hej
-To na co idziemy?
-Dowiedz się w kinie.
-Ale dlaczego nie teraz?
-Bo się zniechęcisz!
-Pfff…. Co?! Ja?!
-Tak ty!
Zamknął mi usta pocałunkiem, a to, że było cholernie zimno
to jego boski pocałunek rozgrzewał mnie. Cała krótka droga minęła dobrze.
-No jesteśmy już w kinie! Możesz mi powiedzieć na co
idziemy?
-Heh, no już ci powiem. Idziemy na…. –utrzymywał mnie w
napięciu
-No powiedz wreszcie!
-Na taki fajny horror…
-No ty sobie chyba kpisz?!
-Nie-pokazał mi bilety
-Od razu po filmie…. O kurwa… gdzie ja mam klucze?! Zostały
w domu!- *facepalm*
-Oj nie dramatyzuj, pójdziesz do mnie.
-Ok –na mojej twarzy pojawił się uśmiech szeroki od ucha do
ucha.
Weszliśmy do Sali kinowej i zajęliśmy swoje miejsca.
Rozglądnąłem się i byliśmy tylko my! Zgasły nagle wszystkie światła i odruchowo
przytuliłem się do osoby obok.
Film się skończył. Była godzina 1:00. Było tak cholernie
ciemno…
-Daleko jeszcze?
-Nie
Było strasznie zimno. Nareszcie doszliśmy. Wszedłem do
środka i buchnęło na mnie fala gorąca.
Godzina 3:00 zaczynało się robić coraz zimniej. Poszedłem do
kuchni gdzie znajdował się JR. Podszedłem do niego i przytuliłem od tyłu
uśmiechając się.
JR odwrócił się do mnie przodem i zaczął mnie całować
jednocześnie rozpinając moją koszule. Ja zacząłem rozpinać jego spodnie. Gdy
pozbył się zbędnego materiału z mojego ciała, rzucił ją gdzieś na podłogę. W
takim stanie doszliśmy do sypialni gdzie dokończyliśmy rozbieranie. JR rzucił
mnie na łóżko paczył się na mnie swoimi czekoladowymi oczami. Położył się przy mnie i zaczął całować po szyi
zachodząc coraz niżej. Dotknął mnie od
wewnętrznej strony uda. Później jego dłoń z delikatnością unosiła się do góry
nie odrywając się od mojego ciała. Gdy doszedł do mojego biodra zahaczył palce
o moje bokserki i zaczął je powoli ściągać. Jak już to zrobił trafił na moją
męskość i chwycił ją. Wydobył się ze
mnie cichy jęk, chwilę się nią bawił. Gdy mu się to znudziło, to wsadził członka do ust. Zaczął go lizać po całej
długości, lekko bo przygryzał, aż w
końcu posunął się do poruszania głową w górę i w dół. Z moich ust wydobywały
się ciche jęki, ale z czasem coraz to głośniejsze. Gdy wyciągnął go z ust,
językiem powędrował po całym torsie. Zaczął ją całować. Z klatki piersiowej JR wrócił do moich ust i
przyssał się do nich. Jego język świdrował w mojej jamie ustnej. Poczułem na
swoim ciele jego członek. Najwidoczniej był już
gotowy. Oderwał się od moich ust patrząc mi w oczy z zapytaniem czy
pozwalam mu na TO. Nie wiedziałem co powiedzieć więc tylko się uśmiechnąłem. Wszedł
we mnie powoli. Odchyliłem głowę do tyłu, bolało.
-Jak chcesz mogę przestać. – powiedział to z troską w
oczach.
-Nie, chcę ciebie we mnie – gdy to powiedziałem, przygryzłem
dolną wargę. JR wszedł we mnie trochę głębiej. Z moich ust zaczęły wydostawać się jęki rozkoszy
oraz przyjemnego bólu. Moje jęki
motywowały JongHyuna do szybszego i
mocniejszego poruszania biodrami.
-Ach… och… JR… mmm… sz-szybciej – wydukałem z siebie
-Wedle życzenia księżniczko – uśmiechnął się złowieszczo i
przyśpieszył ruchy. Jego pchnięcia z czasem stawały się szybsze i bardziej
brutalne.
Z moich ust jeszcze szybciej i głośniej wydobywały się jęki.
Krew się we mnie gotowała, serce biło mi jak nigdy przedtem. Jeszcze parę pchnięć i oboje doznamy
spełnienia.
Opadł na mój tors i zaczął dyszeć mi do ucha.
-Kocham cię. – Powiedział gdy złapał oddech.
-Ja ciebie też. – Złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku