piątek, 21 sierpnia 2015

Nie ukrywaj tego

Paring: JREN
Gatunek: fluff, komedia (?), smut
Ostrzeżenia: Scena erotyczna
Od autorki: Nie wiem skąd wzięłam to opowiadanie, ale… No jest ^^ Przeanalizowałam to i wydaje się nie złe. Jeśli są jakieś błędy to przepraszam. Jest późno, i mam nadzieję, że mi wybaczycie. A tak samo postaram się poprawić częstotliwość pisania ^^ A, teraz zapraszam do czytania i komentowania ^^

__________________________________________________
Pod nową szkołą czekał na mnie dyrektor, który oprowadził mnie po budynku. Był on w kolorach szarych i czarnych, były także szafki na książki.  W końcu zadzwonił dzwonek na przerwę. Uczniowie wyszli z klas i powędrowali do innych sali. Pierwszą osobą jaką poznałem był Minhyun. Był w moim wieku tylko chodził do klasy c.  Po 10 minutach zadzwonił na lekcję. Jak wchodziłem po schodach wpadłem na jakiegoś chłopaka. Zarumieniłem się. Ale dlaczego? Zadawałem sobie masę pytań na które nie umiałem odpowiedzieć. Wreszcie znalazłem sale 32a. Wszedłem i  przywitałem się:
-Dzień Dobry
-O! Na reszcie jesteś! Kochani to jest nasz nowy uczeń-powiedziała wychowawczyni-Może się przedstawisz?-zapytała
-Cześć, jestem Choi Min Ki, ale można mi mówić Ren.
-Usiądź z tyłu z Kim JongHyun’em.
Poszedłem do ławki i rozpakowałem się. Kątem oka przyglądałem się sąsiadowi. To był ten chłopak na, którego wpadłem. Był on dość cichy. Lekcja upłynęła… yyyy nudno.

 Na przerwie podszedłem do Minhyun ’a i zapytałem się czy wie coś o nim. Mało co mi powiedział tylko tyle, że niektórzy się go boją i powtarzał klasę. Nie powiedział dlaczego. Może sam się go boi? Jak dla mnie wyglądał sympatycznie. Może kiedyś się do mnie odezwie? Dlaczego zadaję sobie tyle pytań? Dlaczego nikt mi na nie nie odpowiada? Po siedmiu lekcjach zmęczony pochłanianiem wiedzy dogonił mnie Minhyun.
-Hej
-Cześć
-Idziesz do domu?
-Nie, do TESCO
-Po co?
-Po bułki
-Hmmm nie idź do TESCO tylko idź do piekarni obok. Mają lepsze bułki i taniej.
-Dzięki za radę.      
-Proszę, a JongHyun się do cb odezwał?
-Nie, wydaje mi się, że jest  mało rozmowny.

Po tym jak wyszliśmy z piekarni rozeszliśmy się do domów. Hmm coś mi nie pasowało. Wszedłem do domu, a  mama po uszy w robocie. Sprząta, gotuje… bo goście przychodzą. Już się boję zapytać…  Ale zebrałem i zapytałem:

-Mamo… co się dzieje? Po co to wszystko?
-Bo goście przychodzą
-Jacy goście?
-Nie gadaj tylko powycieraj naczynia!

Tak się skończyła moja rozmowa. Heh przychodzą dopiero za 3 godziny, a ona się tak śpieszy! Po co? Muszę wreszcie skończyć z zadawaniem samemu sobie pytań.  Nareszcie przyszedł tata. To on może mi odpowie?

-Tato kto dzisiaj przyjdzie?
-Koleżanka mamy z pracy przyjdzie ze swoim synem.
-Jak koleżanka to po co mama się tak śpieszy?
-Nie wiem, ale jak się dowiesz to daj mi znać.

                                                       *2,5h później*
Ktoś zapukał do drzwi. Podszedłem i otworzyłem je. Przede mną stała kobieta. Ubrana elegancko. Po jej lewej stronie stał chłopak. Nie był ubrany na galowo, lecz w czarne obcisłe spodnie i za dużą, szarą bluzę.

-Dzień dobry. – Kobieta przywitała się.

Odpowiedziałem jej to samo. Przedstawiła swojego syna i już nie miałem wątpliwości, że to jest JongHyun.
Moja mama strasznie go chciała poznać. Poszedłem do swojego pokoju. Wyciągnąłem książkę „Pamiętnik narkomanów”. Nagle do mojego pokoju weszła bez pukania mama i kazała mi przyjść do salonu. Przyszedłem z tabletem w ręku  i usiadłem na jedynym wolnym fotelu obok JongHyun’a. Włączyłem „Wiedza Bezużyteczna”

-Co czytasz? – Zapytał cicho JR.
-Wiedzę Bezużyteczną
-Ciekawe?
-Tak… no… yyyy… można tak powiedzieć
Przysuną się bliżej mnie i zaglądał mi w ekran tabletu. Przesunąłem go bardziej na środek i czytaliśmy. Nagle cisza nastała i wszyscy zaczęli się na nas patrzeć. Czując wzrok wszystkich na sobie podniosłem głowę. JongHyun chyba miał spóźnioną reakcje bo ponad pięciu sekundach się skapnął, że ktoś na niego patrzy. Była chyba minuta ciszy i znowu zaczęli gadać o jakiś pierdołach. Nagle wybuchnąłem z JongHyun’em śmiechem tak głośno, że znowu cisza nastała.

-Chłopaki… jak macie wybuchać takim śmiechem to może idźcie do pokoju bo my tu o poważnych sprawach rozmawiamy.
-No już dobra, idziemy.

Usiedliśmy obok siebie w jakiejś odległości. W końcu musiałem rozpocząć jakiś temat.
-Długo tu mieszkasz?
-Co?
-Pytam czy długo tu mieszkasz?-Powtórzyłem
-Jakieś 3 lub 4 lata, a co?
-Tak się pytam. Jestem dość ciekawy. Masz jakieś hobby? Zainteresowania?
-Hmmm… lubię śpiewać i tańczyć. Czasami tam spróbuję jakiś nowych rzeczy ale nie często.
-Serio?! Ja też lubię śpiewać i tańczyć! Tylko ja często próbuję nowych rzeczy i na dobre to nie wychodzi.
Nasza rozmowa o różnych pierdołach ciągła się godzinami… końca nie było widać…

Następny dzień. Moje łóżko rano ma  jakąś bardzo mocną siłę przeciągania. Jest najwygodniejsze. Mama weszła do mojego pokoju i od razu zobaczyła, że źle wyglądam. Miałem gorączkę, katar, bolał mnie brzuch i miałem bardzo małe oczy. Zabroniła mi iść do szkoły i powiedziała, że później przyjdzie JongHyun i da mi odpisać zeszyty. Tak ekstra, drugi dzień szkoły, a ja się rozchorowałem. Zobaczyłem na plan lekcji i dzisiaj mają lekcje do 14:35. Gdyby czas mijał szybciej i już on był by tu, obok mnie. Kurwa o czym ja myślę? Czyż bym się zakochał? To niedorzeczne! Po co ja sobie zadaję te zasrane pytania?!  Mój umysł tak jak by się rozpłynął. Myślałem tylko o wczorajszym dniu i oczywiście o JongHyun’ie. Z moich pięknych myśli wytrącił mnie dzwonek telefonu. To był Minhyun

-Halo?
*-Hej. Czemu cię nie ma  w szkole? Nudno tu bez ciebie!
-Jestem chory…-nie dał mi dokończyć
*-Jak to?! Jak to się stało?! Drugi dzień szkoły a ty już chory!
-Nie mam pojęcia! Dasz mi… -heh znowu mi przerwał
*-Ja muszę kończyć. [DZZZZWWWWOOOONNNN!!!]
-Pa

 Heh jeszcze 3 godzimy zanim przyjdzie JongHyun.

-Hej, co ty taki zmęczony?
-Suń dupę. Biegaliśmy 20 minut na orliku, płuca mi wysiadają!
-Haha a mnie to ominęło! Hahaha
-Pani powiedziała, że jak przyjdziesz to masz to zaliczyć.
-Muszę z skądś skombinować zwolnienie. 
-Nie będzie tak prosto. Była jeszcze kartkówka z matmy, historii, biologii i fizyki
-CO?! W jeden dzień tyle kartkówek?! Co to ma być do jasnej cholery?!
-O! Z księżniczki wychodzi diabeł! Hahaha
-Nawet mnie nie wkórwiaj! Jeden dzień mnie w szkole nie było, a tu już tyle kartkówek! Może jeszcze sprawdzian nam zrobią?!
-Nie przeklinaj.
-Pfff mój dom, moja władza, mogę robić co chcę!
-Heh, masz zeszyty

Usiadł blisko mnie i przytulił, myślałem, że to nic nie znaczy ale po chwili mnie pocałował. Myślałem że śnie, uszczypnąłem się lekko, i pisnąłem. To nie był sen, to się działo naprawdę! Jak o tym pomyślałem zarumieniłem się.  Nasze usta się rozłączyły po dość długim pocałunku.  Po chwili usłyszałem
-W rumieńcach ci do twarzy – JongHyun zachichotał .
-Yyyy… to… było…. – przerwał mi
-Boskie?
-Tak- odpowiedziałem bez wahania
- A tak przy okazji, nie takiej dobrej-znowu zachichotał-  nie mów do mnie JongHyun, mów mi JR –szeroko się uśmiechał i posłał mi oczko.
-Dobrze –Także się uśmiechnąłem-Już idziesz?
-Muszę- jego piękny uśmiech zszedł z twarzy, ale po chwili znów się pojawił- Ale nie przejmuj się księżniczko, przyjdę jeszcze dzisiaj po ciebie –zaśmiał się złowieszczo
-Co masz namyśli?
-Idziemy do kina
-Na co?
-Zobaczysz kochany- i na pożegnanie pocałował mnie.

Około 20 przyszedł po mnie i ruszyliśmy do kina. Myślałem że to będzie jakiś film przy którym nie będę się bał zasnąć. Ja bardzo mądra osoba, powiedziałem rodzicom, że wrócę około 2 więc pojechali do wujka.

-Cześć-powiedział z uśmiechem na ustach
-Hej
-To na co idziemy?
-Dowiedz się w kinie.
-Ale dlaczego nie teraz?
-Bo się zniechęcisz!
-Pfff…. Co?! Ja?!
-Tak ty!

Zamknął mi usta pocałunkiem, a to, że było cholernie zimno to jego boski pocałunek rozgrzewał mnie. Cała krótka droga minęła dobrze.

-No jesteśmy już w kinie! Możesz mi powiedzieć na co idziemy?
-Heh, no już ci powiem. Idziemy na…. –utrzymywał mnie w napięciu
-No powiedz wreszcie!
-Na taki fajny horror…
-No ty sobie chyba kpisz?!
-Nie-pokazał mi bilety
-Od razu po filmie…. O kurwa… gdzie ja mam klucze?! Zostały w domu!- *facepalm*
-Oj nie dramatyzuj, pójdziesz do mnie.
-Ok –na mojej twarzy pojawił się uśmiech szeroki od ucha do ucha.

Weszliśmy do Sali kinowej i zajęliśmy swoje miejsca. Rozglądnąłem się i byliśmy tylko my! Zgasły nagle wszystkie światła i odruchowo przytuliłem się do osoby obok. 

Film się skończył. Była godzina 1:00. Było tak cholernie ciemno…
-Daleko jeszcze?
-Nie
Było strasznie zimno. Nareszcie doszliśmy. Wszedłem do środka i buchnęło na mnie fala gorąca.
Godzina 3:00 zaczynało się robić coraz zimniej. Poszedłem do kuchni gdzie znajdował się JR. Podszedłem do niego i przytuliłem od tyłu uśmiechając się.
JR odwrócił się do mnie przodem i zaczął mnie całować jednocześnie rozpinając moją koszule. Ja zacząłem rozpinać jego spodnie. Gdy pozbył się zbędnego materiału z mojego ciała, rzucił ją gdzieś na podłogę. W takim stanie doszliśmy do sypialni gdzie dokończyliśmy rozbieranie. JR rzucił mnie na łóżko paczył się na mnie swoimi czekoladowymi  oczami.  Położył się przy mnie i zaczął całować po szyi zachodząc coraz niżej.  Dotknął mnie od wewnętrznej strony uda. Później jego dłoń z delikatnością unosiła się do góry nie odrywając się od mojego ciała. Gdy doszedł do mojego biodra zahaczył palce o moje bokserki i zaczął je powoli ściągać. Jak już to zrobił trafił na moją męskość  i chwycił ją. Wydobył się ze mnie cichy jęk, chwilę się nią bawił. Gdy mu się to znudziło, to wsadził  członka do ust. Zaczął go lizać po całej długości, lekko bo  przygryzał, aż w końcu posunął się do poruszania głową w górę i w dół. Z moich ust wydobywały się ciche jęki, ale z czasem coraz to głośniejsze. Gdy wyciągnął go z ust, językiem powędrował po całym torsie. Zaczął ją całować.  Z klatki piersiowej JR wrócił do moich ust i przyssał się do nich. Jego język świdrował w mojej jamie ustnej. Poczułem na swoim ciele jego członek. Najwidoczniej był już  gotowy. Oderwał się od moich ust patrząc mi w oczy z zapytaniem czy pozwalam mu na TO. Nie wiedziałem co powiedzieć więc tylko się uśmiechnąłem. Wszedł we mnie powoli. Odchyliłem głowę do tyłu, bolało.
-Jak chcesz mogę przestać. – powiedział to z troską w oczach.
-Nie, chcę ciebie we mnie – gdy to powiedziałem, przygryzłem dolną wargę. JR wszedł we mnie trochę głębiej.  Z moich ust zaczęły wydostawać się jęki rozkoszy oraz przyjemnego bólu.  Moje jęki motywowały  JongHyuna do szybszego i mocniejszego poruszania biodrami.
-Ach… och… JR… mmm… sz-szybciej – wydukałem z siebie
-Wedle życzenia księżniczko – uśmiechnął się złowieszczo i przyśpieszył ruchy. Jego pchnięcia z czasem stawały się szybsze i bardziej brutalne.
Z moich ust jeszcze szybciej i głośniej wydobywały się jęki. Krew się we mnie gotowała, serce biło mi jak nigdy przedtem.  Jeszcze parę pchnięć i oboje doznamy spełnienia.
Opadł na mój tors i zaczął dyszeć mi do ucha.
-Kocham cię. – Powiedział gdy złapał oddech.

-Ja ciebie też. – Złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz