Był sobie piękny słoneczny dzien. Ptaszki śpiewały, słonko świeciło. Życie było by piękne jak by nas nie trzymali na smyczy i raz na jakiś czas dali urlop...
-Ej!
Sehun! Ocknij się! - z moich zajebistych myśli wyrwała mnie moja
dziewczyna-Yuri. Uniosłem lekko głowę aby ją zobaczyć. Ona się tylko
uśmiechnęła. Ale po chwili jej śliczny uśmiech zszedł z jej twarzy. Z głową opuszczona
w dół powiedziała - Ty mnie w ogóle słuchałeś?
-Przepraszam,
zamyśliłem się.
-Heh...
Sehun...
-Chcesz ze
mną zerwać? - W moich oczach pojawiły się łzy.
-Nie dałeś mi
dokończyć. To nie tak. Musze wyjechać. Daleko. Możliwe że się już nie
spotkamy. Tylko proszę, nie plącz. - W jej oczach tez się pojawiły łzy.
Mówiła to wszystko szukając czegoś w torebce. To były klucze od naszego
mieszkania. Dala mi je i wyszła. Zebrało mi się nie na plącz, ale na
ryczenie. Moj prawie cały świat runął. Wstałem i podszedłem do okna żeby
ostatni raz ja zobaczyć. Ale gdy ja ujrzałem to jeszcze bardziej chciało mi się płakać.
Wsiadała do samochodu z jakimś facetem. Od razu to co mi przyszło na myśl
to to ze mnie zdradzała.
Nie mogłem już wytrzymać, wyszedłem z sali treningowej i poszedłem do łazienki. Zamknąłem się w niej.
Nie mogłem już wytrzymać, wyszedłem z sali treningowej i poszedłem do łazienki. Zamknąłem się w niej.
-Sehun, wiem
ze tam jesteś! Otwórz te drzwi. - Z jakim spokojem mówił to Luhan. W
jego głosie było tyle współczucia i troski. Otworzyłem białe wrota.
Od razu zobaczyłem Luhana. Gdy zobaczył w moich oczach łzy od razu mnie
przytulił.- Sehun... co się stało? Dlaczego plączesz? To przez Yuri?
- W tym temacie tylko przytaknęłam - Ona na ciebie nie zasługiwała. Już...
ciii... spokojnie... - Pogładził mnie ręka po głowie, a ja się jeszcze
bardziej rozryczałem. - Ej... ciii... już tak nie rycz. No już, idź się ogarnij
i pojedziemy do domru. - Pokiwałem głowa na tak i poszedłem się jakoś zebrać do
kupy.
Przed wytwórnią czekał na mnie Lulu z moimi rzeczami. Poszliśmy szybkim krokiem do auta.
Przed wytwórnią czekał na mnie Lulu z moimi rzeczami. Poszliśmy szybkim krokiem do auta.
***
Gdy już byliśmy
w dermie Luhan zaniósł moje rzeczy do swojego pokoju. Po tym jak to
zrobił poszedł do kuchni. Sobie zrobił kawę a mi kakao. Gdy wypiliśmy
napoje udaliśmy się do dużego pokoju. Znajdował się w nim duży
telewizor. Prawie kino domowe. Lulu znalazł jakaś płytę.
***Luhan***
Tak, komedia
romantyczna. Może to pomoże Sehun'owi. Albo tez pogorszy sytuacje. Ta dziwka
była dla niego całym światem. Był na każde jej za wołanie, a ona go tak
chamsko wykorzystała. Ale ona to już przeszłość. Dla mnie zawsze liczył się tylko
Sehun.
-Może być taki
film? - Zapytałem
-Puść co
chcesz. Mi to obojętne.
-Nie, że tobie to obojętne! Ty tu jesteś osoba
poszkodowaną... - Sehun wstał i podszedł do mnie - Nie chce bardziej pogrążyć sytuacji!
-Proszę, nie krzycz.
-...
- nie zdążyłem nic powiedzieć gdy Sehun zamknął mi usta w
namiętnym pocałunku. Po tym jak oderwał się od moich ust opuścił głowę w
dół.
-Przepraszam,
nie wiem co we mnie wstąpiło. -Powiedział z żalem.
Ręką wsparłem jego podbródek aby na mnie popatrzył.
Gdy w jego kącikach oczu pojawiły się krople łez. Wyciągnąłem z kieszeni chusteczkę i wytarłem łzy lecące z jego oczu. Po tym jak Sehun się trochę uspokoił pocałowałem go lekko w czoło.
Ręką wsparłem jego podbródek aby na mnie popatrzył.
Gdy w jego kącikach oczu pojawiły się krople łez. Wyciągnąłem z kieszeni chusteczkę i wytarłem łzy lecące z jego oczu. Po tym jak Sehun się trochę uspokoił pocałowałem go lekko w czoło.
-Nic się nie
stało. - uśmiechnąłem się szczerze i mocno go do siebie przytuliłem.
****2 lata
później****
-Luhan!!!!!!
-Cooooo????!!!! - Wydarłem się na całe
mieszkanie.
-Bo... Bo... Bo...
-No w końcu Cooooo???
-Bo... Bo...
Tu jest...... PAJAK!!!!!!
-Hahaha! Ale się boisz! Haha! Gdzie ten pająk? -
gdy wchodziłem do pokoju w którym przebywał mój ukochany panikarz, który
stal na krześle.
-TAM!! OBOK CIEBIE!!!
-JEZUS MARIA, CHRYSTE PANIE!!!- Odskoczyłem na bok gdy
mi to powiedział. - Debilu... To nie jest pająk...
- Nie?! To co to jest???!!!
- No pająk,
ale gumowy
- Dobra, dobra, fałszywy alarm - mówiąc to śmiał się sam
z siebie.
Podszedłem
do niego żeby zszedł z tego krzesła i sobie nic nie zrobił. Jednak o
coś się potknął. Poleciał na mnie, a ja na plecy.
-Wiesz, że boli jak wbijasz mi łokieć w żebra?
-Oj... Sorry...
-Wiesz, że boli jak wbijasz mi łokieć w żebra?
-Oj... Sorry...
Za
przeprosiny namiętnie mnie pocałował i kończył dalej sprzątać.

Oj kobieto. Ortografia i interpunkcja! Ale ogólnie pomysł fajny ^^. Jak ty przejdziesz z polskiego...? xD
OdpowiedzUsuńUpiecz w końcu te sehunowe babeczki, bo jestem głodna -.- Idem coś zjeść...
Oj Ola ty dobrze wiesz co ja mam z polskiego xd Zaraz się biorę za Sehunowe babeczki biorę się za chwilę ;* Jak idziesz coś zjeść to smacznego ;*
UsuńPAJAK serio. Tak trudno napisać "Ą". Shot ogólnie fajny ;* Uśmiałam się pod koniec 😂
Usuńdziękuję ;*
Usuń