Strony

środa, 8 kwietnia 2015

Klątwa

Jeziu... Dawno mnie to nie było... Tak dawno nie było opowiadania... ( To wszytsko przez to, że przestałam czytać książkę xd) Wiem, że to trochę krótkie opowiadanie. Miałam strasznie dużo nauki ostatnio więc... Chyba rozumiecie ^-^. Myślę, że nie ma dużo błędów i w ogóle... (czy w ogóle będzie dało się to czytać xd)
___________________________________________________________

-Dawno, dawno temu... - bardzo chciałem usłyszeć jego historię, ale w zoo rozbrzmiały syreny i odgłosy przerażonych ludzi. "UWAGA! TYGRYS NA WOLNOŚCI!!!" JongHyun skulił się jak by bolał go brzuch. Uginał nogi. Chciałem mu  pomóc, ale gdy do niego podbiegłem był już tygrysem. Szybko się odwrócił i wyszedł z mojego pokoju.Stałem zaszokowany. To musiał być jakiś sen! Powtarzałem sobie w myślach i położyłem się spać.                                                                  
                                                                       ***

Musiałem bardzo ciężko spać. Podniosłem się do siadu i podrapałem ręką po karku. Wstałem i podszedłem do dużej, drewnianej szafy i wyciągnąłem obcisłe granatowe jeansy, mega luźną niebiesko-czarną koszulę w kratkę. Zawiesiłem ubrania na przedramieniu i ruszyłem w stronę łazienki.Zdjąłem piżamę i przeciągnąłem się. Wszedłem pod prysznic, odkręciłem kran i poczułem jak spływa po mnie ciepła lecz nie gorąca woda. Nałożyłem na ciało trochę mydła w płynie o zapachu brzoskwiń. Podniosłem gąbkę, która leżała w lewym rogu prysznica. Także na gąbkę nalałem trochę mydła i zacząłem wykonywać miękkim tworzywem okrężne ruchy na brzuchu. Później na ramionach, na klatce piersiowej, uchach, łydka i stopach. Podniosłem szampon do włosów, który także pachniał brzoskwiniami. Spłukałem z siebie pianę. Odsunąłem zasłonę, która dzieliła mnie z prysznicem, a resztą łazienki. Ręką sięgnąłem po duży, biały ręcznik i zacząłem wycierać swoją mokrą skórę. Gdy już powycierałem całego siebie, ubrałem się.Schyliłem się do małej szafeczki w której położona była suszarka do włosów. Wyciągnąłem ją i położyłem na desce klozetowej. Z kosmetyczki wyciągnąłem moją różową szczotkę i rozczesałem mokre włosy. Podłączyłem suszarkę do prądu i zacząłem je suszyć. Po paru minutach wyłączyłem urządzenie i odłożyłem na swoje miejsce.Wyszedłem z zaparowanego pomieszczenia, ubrałem buty i ruszyłem w stronę niewielkiej przyczepy w której był szef.-Kibum! - usłyszałem głos za swoimi plecami. Odwróciłem się i ujrzałem mojego przełożonego. Podbiegł do mnie. Musiał chwilkę odsapnąć, gdyż wielkiej kondycji to on nie miał. - Pracujesz tu więc muszę ci za coś płacić. - Zaśmiał się cicho pod nosem. - Idź nakarm tygrysa.-A co mu mam dać jeść? -Myszki. - uśmiechną się głupio. - A tak na poważnie. W białej przyczepie koło stodoły, gdzie jest Tygrys, znajduje się mała zamrażarka. Jest tam wszystko podpisane. Weź mięso z napisem "śniadanie" i daj tygrysowi.-A... jak mam mu je dać?-Przez pręty lub jak jesteś odważny to wejdź do klatki i mu je daj. -Dobrze - Ukłoniłem się i odszedłem.Zacząłem szukać białej przyczepy. Gdy ją znalazłem, wszedłem do środka i poczułem na sobie podmuch zimnego powietrza. Podszedłem do zamrażarki i wyciągnąłem mięso z napisem "śniadanie". Jak to mówił pan Baer. Przez chwilę zastanawiałem się jak JongHyun ma to zjeść. Było to zamarznięte na kość.Pomyślałem, że jakoś sobie poradzi. Wziąłem zimne mięso pod pachę i ruszyłem w stronę stodoły. Otworzyłem duże, ciemno-bordowe drzwi. W środku wszędzie była słoma. Po lewej stronie były ułożone kostki siana. Jak byłem mały i jeździłem do babci na wieś to zawsze, gdy bawiliśmy się w chowanego ukrywałem się w sianie i nikt mnie nie znalazł. Podszedłem bliżej aby zobaczyć co się za nimi ukrywa. Był tam Jong.-Dzień dobry - Powiedziałem patrząc na niego. Jong leżał na grzbiecie. Odwrócił jedynie głowę w moją stronę i patrzył się na mnie swoimi dużymi, błękitnymi jak niebo oczami, które były hipnotyzujące. Mogłem się w nie patrzeć godzinami. - Przyniosłem ci śniadanie. Mam nadzieję, że nie połamiesz sobie zębów. Mięso jest trochę... zmarznięte. - JongHyun mrugnął. Myślałem, że przynudzam więc rozdarłem reklamówkę i otworzyłem lekko klatkę. Wsunąłem powoli rękę i położyłem jedzenie, po czym zamknąłem ją i czekałem na ruch tygrysa.
                                                                                                                             Następny Rozdział

_______________________________________________________
Mogę liczyć na komentarze?

2 komentarze:

  1. Rozdział ciekawy, akcja się rozwija, jednak jak na mój gust to był on stanowczo za krótki! ;/ No, ale rozumiem szkoła i te sprawy... sama mam ostatnio masę nauki i przez to mniej czasu na pisanie. W każdym razie życzę Ci dużo weny i dobrych ocen ;) Pozdrawiam, Grellu~

    OdpowiedzUsuń